Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

Są istoty, które od pierwszego spojrzenia chwytają za serce. Tylko każdy z nas ma ten czuły punkt gdzie indziej.
Pegasusowy czuły punkt nie leży w oczywistym pięknie, młodości ani zdrowiu. Jest w mądrych, głębokich, oczach, które opowiadają historię całego życia. Niestety najczęściej życia bardzo nieszczęśliwego. I wtedy nasze serca wyrywają się do jednego: żeby tę smutną opowieść zmienić.
Tak było z Piotrusiem.
Obiecaliśmy mu, że dopiszemy lepszy ciąg dalszy niż ten, który zaplanował dla niego los. Od roku walczymy o każdą dobrą, magiczną chwilę. Ta walka to tor pełen przeszkód ale upiększony radosnym merdaniem ogona!
Całe poprzednie życie Piotrusia przebiegało wyłącznie w zasięgu łańcucha. Jego świat kończył się tam, gdzie kończył się metrowy kawałek stali.

Po latach niewoli organizm powoli przestawał walczyć: skóra była pokryta ranami i grzybicą, ciało skrajnie wychudzone, a ogromny guz odbierał mu siły każdego dnia.

Kiedy został odebrany oprawcom, ledwo stał na łapach.
Od tamtej pory jego życie zmieniło się diametralnie. W Pegasusowym psim domku po raz pierwszy może zasypiać spokojnie: syty, bezpieczny i otoczony opieką. Ma swoje łóżeczko, posłania, fotel, miseczkę, ogródek, misia… oraz psich i ludzkich przyjaciół.
Choć staramy się z całych sił, lat tak potwornych zaniedbań nie da się w pełni cofnąć. Piotruś cierpi na poważne choroby: potwierdzony zespół Cushinga, ciągłe problemy z ciśnieniem w oczach i chorą skórę, która nieustannie wymaga smarowania, kąpieli i leczenia.
Myśleliśmy, że w jego stanie walczymy jedynie o dobre ostatnie tygodnie. Ale nie. Takie przewidywania to nie z Piotrusiem.

Już prawie rok, na tych swoich słabych łapkach, chłonie życie całym sobą. Chodzi na spacery, ma dziewczynę, z chęcią korzysta ze wszystkich naszych usług i jeśli tylko usłyszy to zawsze podskakuje na powitanie.
Trzeba przyznać: Piotruś ma lepsze i gorsze dni. Czasem śpi cały dzień tak głębokim snem, że trzeba go budzić na jedzenie. Zdarza mu się zabrudzić w domku. Innym razem nie odstępuje nas na krok podczas rutynowego sprzątania, pilnując, by na świeżo pościelone łóżeczko trafiła odpowiednia ilość piachu.

Stoi przy furtce i czeka na swoją miskę ze specjalną karmą, urozmaiconą kilkoma kolorowymi „cukierkami”. To właśnie te „cukierki” sprawiają, że Piotruś ma większość tych lepszych dni.
Naszym największym wyzwaniem są leki. Bez nich jego organizm byłby całkowicie rozregulowany. Choroba Cushinga wymaga podawania jednych z najdroższych „cukierków”, a do tego dochodzą regularne badania krwi, nerek i wątroby. Maści, kropli i preparatów na skórę nawet nie jesteśmy w stanie zliczyć.

Żeby historia Piotrusia mogła mieć jeszcze zapisane piękne dni, potrzebne są pieniądze. Bez nich nie ma opieki weterynaryjnej. Bez niej nasz wysiłek nie wystarczy.
Dlatego prosimy Was o pomoc.
Miesięczny koszt terapii Piotrusia to ponad 1500 zł.
Każda wpłata to realne wsparcie w walce o jego zdrowie, spokój i godne życie. Takie, na jakie zasługiwał od zawsze.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!

Renata
Niech choć teraz będzie bezpieczny i najedzony. Dzięki za ratunek.
Anonimowy Darczyńca
Piotrusiu kocham cie i przytulam 🥰🥰