Dorota Lemanowicz
Zamieszczam drugą fakturę za usługi weterynaryjne. Kupiłam Gieniowi transporter, cały czas kupuję żwirek kilogramami i staram się kupować jak najlepszą karmę i mięso.

Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.
Gdy zobaczyłam go po raz pierwszy widok był straszny - pełzający kot, ciągnący za sobą bezwładne tylne nogi. Serce mi się ścisnęło z żalu. Bardzo chciałam mu pomóc ale kot szybko uciekał i się chował. Nie można było go złapać. Zostawiałam dla niego karmę i wodę aby przeżył. Po około półtora tygodnia pozwolił mi się zbliżyć podczas jedzenia. Wtedy zrozumiałam, że mam szansę go złapać. Był to chyba ostatni moment na uratowanie. Kotek był słaby, poraniony, ubrudzony w odchodach. Próbował wstawać, ale się przewracał, a po nim chodziły muchy. Bałam się, że mnie pogryzie dlatego zarzuciłam na niego kocyk i wsadziłam do pudła. Zaczęłam szukać pomocy. Niestety weterynarze do których pojechałam obawiali się zająć groźnie syczącym kotem, a poza tym śmierdzącym, ubrudzonym odchodami i z kłębowiskiem larw w sierści. Ale los się do mnie uśmiechnął i spotkałam prawdziwego anioła w osobie Pani weterynarz, która zajęła się biedakiem. Pamiętam jak powiedziała: „ Tak nie będzie". Pani doktor świetnie i profesjonalnie uśpiła kocurka, a potem długo myła, czyściła, goliła, usuwała larwy, których były setki i ciągle nowe wyskakiwały. Opatrywała rany, podawała antybiotyki i środki przeciwbólowe. Kotek był w strasznym stanie. Miał rany na nogach, brzuchu. Pani doktor zostawiła kota u siebie w gabinecie, ponieważ nikt nie był w stanie się nim zająć.
Kotek wymaga pełnej diagnostyki i leczenia. Z pewnością jest po wypadku komunikacyjnym ponieważ na początku miał sparaliżowane tylne łapki, które ciągnął za sobą a teraz czucie wróciło, tylko niestety nie może chodzić i nie panuje nad wydalaniem. Jeszcze długa droga przed nim.
Pije bardzo dużo wody co też wydaje się być niepokojące. Jest zabiedzony i ma świerzbowca. Należy go też z pewnością odrobaczywić.
Dlatego bardzo proszę – pomóżmy mu wrócić do pełnej sprawności. Tyle wycierpiał. Podziwiam go za jego siłę przetrwania i chciałabym bardzo aby mu się udało.
Zamieszczam drugą fakturę za usługi weterynaryjne. Kupiłam Gieniowi transporter, cały czas kupuję żwirek kilogramami i staram się kupować jak najlepszą karmę i mięso.

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!

Paweł
Pani Doroto, co z Gienkiem?
Dorota Lemanowicz - Organizator zbiórki
Zamieściłam wczoraj aktualizację - co słychać u Gienia :) Panie Pawle, bardzo dziękuję za wsparcie zbiórki i szczególne zaangażowanie..