Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

Kamper jest niespełna trzyletnim kundelkiem średniej wielkości, którego przeszłość nie doświadczyła zbyt dobrze. Adoptowałam go półtora roku temu, tuż na początku pierwszej pandemii. Jego kudłata broda i mądre spojrzenie skradły zupełnie moje serce, chyba najbardziej dlatego, że przypominał mi moją zmarłą sunię za którą tęskniłam już ładnych kilka lat. Co ciekawe zachowania Kampera bardzo mi ją przypominały, niestety te niepożądane zachowania. Nerwowość, głośny szczek w zupełnie niespodziewanych momentach, agresja w stosunku do psów i mężczyzn. Było tego jeszcze trochę, ale nie pamiętam już wszystkiego, bo dzięki wsparciu wspaniałej behawiorystki i naszej wspólnej ciężkiej pracy (tak Kamper, Twojej też!) udało nam wyprowadzić gościa na prostą drogę i wiele z jego traum po prostu zniknęło. Jak to bywa w takich sytuacjach, gdy widzisz jak Twój przyjaciel staje się przy Tobie spokojniejszy, a Ty zaczynasz rozumieć jego strachy i zamiast się złościć wspierasz go szepcząc mu w uszko, że wszystko gra, zakochałam się w tym kundlu bez reszty! Przyszłość malowała się wieloma dalekimi spacerami, nocną walką o poduszkę i przytulaniem do późnego popołudnia. I jeszcze wyjazdem nad morze we wrześniu. Uznałam, że Kamper jest gotowy ruszyć ze mną brzegiem morza i iść i iść i iść. Jednak pewnego dnia poczułam lekkie zgrubienie pod jego szyjką. Myślałam może kundel się przeziębił, na bank nic poważnego. Niestety bardzo się myliłam. Przedwczoraj usłyszeliśmy diagnozę, chłoniak - bez leczenia chłopak przeżyje max 2 miesiące. Pierwsze godziny były dla mnie szokiem, ale ten nowotwór to bardzo bezwzględna bestia. Nie ma czasu na żal i godzenie się z losem. Kamper to młody silny pies, dlatego bezwzględnie WALCZYMY. Mamy 10-15 % szans na pełne wyleczenie oraz dużo, dużo, dużo więcej na przedłużenie Kamperowi życia o pół roku, rok, być może dużo więcej. Wszystko zależy jak sierść zniesie chemię i, czy uda się zniszczyć raczysko. Rokowania są niezłe, jeśli jakieś psy wychodzą z chłoniaka to właśnie te młode. Jesteśmy pod opieką jednej z najlepszej onkolożek w Warszawie (dziękujemy!) i za kilka dni zaczynamy chemię (damy radę!). Niestety leczenie jest dość kosztowne, a choroba kompletnie nas zaskoczyła. W momentach, gdy chcesz ratować przyjaciela nie myślisz o kasie, bo czym jest życie kontra hajs. A jednak bez tego ani rusz. Każda podana chemia to koszt, Kamper będzie potrzebował też specjalnej diety i suplementacji, by jego organizm miał siłę walczyć. Może to brzmi jak każda inna historia, ale dla mnie jest historia życia. Bo kocham tego psa tak mocno jak tylko można i dlatego błagam Was o pomoc w uzbieraniu kwoty na jego leczenie. Ściskamy Was mocno, Ola i Kamper

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!

Magda
trzymaj się, Kamper!
Anonimowy Darczyńca
Zdrówka, Kamperku! <3