Zbiórka Kto kocha ten kastruje - miniaturka zdjęcia

Kto kocha ten kastruje

Zbiórka Kto kocha ten kastruje - zdjęcie główne

Kto kocha ten kastruje

3 615 zł z 10 000 zł (Cel)
Wpłaciły 104 osoby
Wpłać teraz
77 udostępnień

Uwaga drastyczne!!! 

Okruszek, Mela  i inne chore i umierające malce... Kastracja jest bardzo potrzebna... 

Było ich troje. Szary Burasek, czarno-biała Milka i czarny Kominiarz. Mieli mamę, piękną szylkretkę Gwiazdkę. Żyli sobie szczęśliwie na wsi, spali w stodole, pili krowie mleko po dojeniu, łapali myszy. Hmmm to nie ta historia. Nie jest taka piękna i szczęśliwa jak się wszystkim wydaje. A tak myśli przeciętny posiadacz kota.  Myśli, że tak właśnie sielankowo wygląda życie kota, szczęśliwego, wypuszczanego, niekastrowanego.

 No to Wam powiem, że nie tak wygląda. Gwiazdka nie była kastrowana, ale była wypuszczana. Pewnej nocy dorwała ją piątka niekastrowanych kocurów i została pokryta przez wszystkie z nich, po kilka razy. Rany na pochwie goiły się prawie do porodu. No bo oczywiście zaszła w ciążę. A, że zaszła w ciąże, jej "pani" wystawiła ją za drzwi, bo nie mogła się zgodzić na to, żeby jej mąż utopił kocięta. Bo ona tak kocha kotki, że nie zgodzi się na taka niegodziwość i nie pozwoli ich utopić. A kotka na zewnątrz sobie poradzi. To również typowe myślenie wielu ludzi. Tak więc Gwiazdka wylądowała w stodole, nie dojadała, schudła, pojawiły się pchły i robale wewnętrzne, sierść zmatowiała. Jadła jeśli udało jej się coś upolować, jeśli nie, głodowała. Czasami wyjadała ze śmietników, w zasadzie tylko tak się dożywiała. Na puszce rozcięła sobie wargę. Wreszcie nadszedł dzień porodu. Było ciężko. Bóle dorwały ją w nocy, urodziła w stodole, pod jakąś dechą, na słomie. To był jej pierwszy poród, nie wiedziała co się dzieje,bała się, bolało. Na świat przyszły trzy kocięta - Burasek, Milka i Kominiarz.Przez miesiąc prawie nie wychodziły ze stodoły. Matka opuszczała je, żeby żerować w śmietniku. Ale śmietniki zaczęto zamykać, więc niewiele znajdowała.Głodowała. Miała coraz mniej mleka. W drugim miesiącu jeden z kociaków zachorował. Zaczęło mu ropieć oko, a z nosa zaczęła się lać zielona maź. To był Burasek. Kociątko szybko zaczęło słabnąć, mimo troskliwej opieki wychudzonej Gwiazdki. Dwa tygodnie później jedno z oczu Buraska pękło i wypłynęło. Wieczorem, przy rechocie żab i grze koników polnych Burasek odszedł z tego świata. Zabił go koci katar. Pozostałe dwa maluchy również miały objawy choroby, co gorsza miała je też kocia mama. 

Tydzień później Gwiazdka dostała gorączki,zaczęła wymiotować i w ciągu dwóch godzin zmarła. Ktoś podrzucił do śmietnika trutkę. Dwa niespełna trzymiesięczne kociaki z kocim katarem zostały same w opuszczonej stodole, przytulone do trupa własnej matki, nie rozumiejąc dlaczego mleko nie płynie z jej sutków, czemu ich nie myje, czemu ich nie ogrzewa w nocy. Rankiem do stodoły wdarł się lis. Przerażone, półślepe od kociego kataru kocięta piszczały, jeżyły się i próbowały warczeć. Na lisie nie zrobiło to wielkiego wrażenia. Porwał jedno z kociątek - Kominiarza. Kotek został śniadaniem dla małych lisiątek. Biedna Milka została sama. Bardzo płakała, wołała o pomoc, ale nikt nie przychodził jej na ratunek. Wreszcie zdobyła się na odwagę i po omacku wyszła na zewnątrz. 

Kobiecie, która kiedyś była"opiekunką" jej matki, ukazała się mała, brudna, zaropiała kulka. W pierwszej chwili myślała, że to jakiś dziki zwierz, ale usłyszała kwilenie maleństwa i podniosła je z ziemi. Milka była tak maleńka, krucha i chudziutka,że kobieta oniemiała ze zdziwienia. Zabrała ją do domu, dała mleka i włożyła do pudełka. Wyszła do sklepu, a kiedy wróciła zastała puste pudło. Zapytała męża,czy widział małego kotka. Mąż, popatrzył na nią zdziwiony : - mówisz o tym parchaczu z pudła, o tym małym gównie? Wyrzuciłem je do rzeki, bo śmierdziało i hałasowało. Kobieta rozpłakała się, ale na ratunek dla Milki było już za późno.Jej małe schorowane ciałko, spłynęło z prądem rzeki. W stodole kobieta znalazła ciało swojej Gwiazdki. Zakopała ją pod drzewem, żeby mąż nie widział. Tak właśnie kończy większość kotów na wsi. Jeśli nie zostaną utopione, dogorywają z kocim katarem, robalami, stanowią pożywienie dla drapieżników.

 Podobnie dzieje się w mieście, tylko tutaj stodołę trzeba zamienić na stertę gałęzi lub piwnicę, a lisa na psa lub szczura. Pomyślcie - gdyby Gwiazdka została wykastrowana, nie urodziłaby tych trzech szkrabów, a one nie umarłyby w cierpieniu i bólu, nie zaznając życia. Co więc sprawia, że nie kastrujecie kotów ( pomijam tych cudownych ludzi, którzy to robią)? Czemu zatem skazujecie tyle zwierząt rocznie na śmierć? Wiecie, że to Wy jesteście za to odpowiedzialni? Każdy rozjechany na ulicy kot, każdy kot, znaleziony w strasznym stanie, maluchy chore do nieprzytomności - to Wasza wina. Wina ludzi nieodpowiedzialnych, niekastrujących, wypuszczających samopas. Weźmiecie to na swoje barki? 

Tekst z grupy Koty - nasza pasja

"Szaleństwem jest robić wciąż to samo  i oczekiwać różnych rezultatów" Albert Einstein

Pomóżcie nam zmienić świat w okół nas na lepszy. Kto kocha ten kastruje.

 "Komuś leje się woda z wanny, zalewa łazienkę, a on podstawia kolejne wiaderka i miski, dopóki ktoś mu nie poradzi: zakręć kran idioto – opisuje Tadeusz Wypych z Fundacji dla Zwierząt Argos. 

– Z bezdomnymi zwierzętami jest podobnie.Urzędnicy traktują je jak stado, które społeczeństwo z pewnych względów postanowiło hodować w schroniskach. A to jest strumień, który przez system schronisk przepływa jak przez olbrzymią rurę; żywioł, nad którym nikt nie panuje"

Gminy nie chcą wywiązywać się ze swoich obowiązków opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Nie mamy stałych dotacji od gmin na, których terenie działamy, dlatego prosimy Was o wsparcie. Razem można więcej. Zakręćmy wreszcie ten kran, by takie rzeczy już się nie działy...

Rózia została wyrzucona do śmietnika.

Ten kotek nie śpi...

Urodził się tylko po to by umrzeć ?

kastrujesz = ratujesz 

Ten też żył tylko chwile... 

Piwniczne i działkowe kocie dzieci, które są już za Tęczowym Mostem

Kotka, która nie opuszcza swojego martwego dziecka ... co widzisz w jej oczach ???

Cała kwota ze zbiorki zostanie przeznaczona na kastracje oraz utrzymanie kotów w domach tymczasowych po zabiegach. STOP BEZDOMNOŚCI !!!

Pomóżcie nam pomagać... brak kastracji u kocurków to bójki o kotki oraz teren a potem ogromne ropnie i cierpienie.

Jak 1 człowiek może uratować 100 bezdomniaków ?

Kastrując jednego.

Wybierz kwotę


20 
50 
100 
200 
1 000 
Inna
Wpłać teraz
 Bezpieczne płatności online

Komentarze


  • Głos Zwierząt - awatar

    Głos Zwierząt

    15.09.19
    15.09.19

    Dla kociej rodziny z działek.

  • mariola - awatar

    mariola

    10.08.19
    10.08.19

    Trzymam kciuki aby udalo sie zebrac cala sume

  • Magdalena Polus - awatar

    Magdalena Polus

    04.08.19
    04.08.19

    Kocham, pomagam i zawsze będę !

  • Urszula Wstawska - awatar

    Urszula Wstawska

    16.07.19
    16.07.19

    Poszło💞

  • Beata Dzulis - awatar

    Beata Dzulis

    16.07.19
    16.07.19

    Powodzenia kochani.

3 615 zł z 10 000 zł (Cel)
Wpłaciły 104 osoby
Wpłać teraz
77 udostępnień

Wpłaty: 104

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Karo - awatar
Karo
10
Elżbieta Jezierska - awatar
Elżbieta Jezierska
100
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Joanna - awatar
Joanna
30
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
5
Renata - awatar
Renata
100
Tttt - awatar
Tttt
25
Wojtek - awatar
Wojtek
50

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Stwórz swoją
pierwszą zbiórkę

Nie czekaj, weź sprawy w
swoje ręce teraz!

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij