Marcin Fastyn - awatar

Marcin Fastyn

Organizator zbiórki


Witajcie na mojej stronie!

Jestem niezbyt dużym, nierasowym kotkiem. Przez wiele lat – nie wiem, jak wiele – żyłem na ulicy, aż tu rok temu ktoś złapał mnie i odniósł do schroniska. Tam znalazłem dach nad głową, zaopiekowano się mną, nadano mi imię – od tej pory jestem Kniaziem – było mi lepiej, niż na ulicy. Jednak wciąż chciałem mieć swojego człowieka, jedynego, wyjątkowego, który troszczyłby się tylko o mnie. Niestety – mijały dni, tygodnie, miesiące – i nikt nie zwracał uwagi na starego, czarnego, bezzębnego kota. Na co komu taki ja? – to pytanie zadawałem sobie nie raz. Aż wreszcie...

Pewnego pięknego dnia do schroniska przyszło troje ludzi – młody mężczyzna wraz z rodzicami. Szukali kotka spokojnego, któremu mogliby dać kochający dom. Rozglądali się po całej kociarni, aż w końcu weszli do mojego pomieszczenia. Podszedłem do tego młodego człowieka, mruknąłem, zacząłem się do niego łasić. I choć potem jeszcze raz obszedł całą kociarnię, ostatecznie wrócił do mnie... i powiedział paniom ze schroniska, że chcą właśnie mnie. Możecie sobie wyobrazić, jak bardzo byłem szczęśliwy?

Niedługo potem byłem już w nowym mieszkaniu. Pierwsze chwile – wiadomo: były niełatwe. Czułem się niepewnie. Chyba dwa dni przesiedziałem pod łóżkiem, wychodząc tylko z rzadka do miski i do kuwetki.

Stopniowo zaczynałem czuć się coraz pewniej, zwiedzać całe mieszkanie. Znalazłem swoje ulubione miejsca – na kocyku na parapecie w sypialni, potem dostałem także bardzo wygodny koszyczek na parapecie w salonie.

Dostawałem pyszne jedzonko (zobaczcie, jaką radość mi dawały ulubione przysmaki!),


miałem swoje zabawki (najlepszą były zwykłe szeleczki do spacerów po balkonie), niczego mi nie brakowało.

Oswajałem się coraz bardziej. Gdy mój człowiek, lub jego rodzice, przysiadali zmęczeni – przychodziłem do nich na kolanka, mruczałem... gdy byli w złym nastroju – próbowałem rozweselać. Robiłem baranki, ocierałem się o nich, nawet lizałem po głowie, by pokazać, jak bardzo są dla mnie ważni.


Niedawno odkryłem nawet, jak to jest fajnie w nocy, zamiast leżeć samemu w koszyczku, przyjść na łóżko swojego człowieka i ułożyć się obok na poduszce. Albo nawet na nim samym...

Zastanawiacie się zapewne, co w takim razie robię tutaj, skoro wszystko było tak cudownie? Czemu proszę o pomoc? Niestety, okazało się, że nie jestem tak zdrowym kotkiem, jak pragnąłbym być. Jeszcze w kwietniu moje wyniki badań były zupełnie dobre, jedynie nerki pracowały trochę gorzej, niż by mogły. Niestety, kolejna kontrola, w połowie czerwca, przyniosła złe wiadomości. Choć czułem się wciąż dobrze, w moim ciele już do głosu dochodził groźny wróg – a nawet dwóch: w mojej krwi było bardzo mało czerwonych krwinek, do tego test na obecność wirusa kociej białaczki dał pozytywny wynik. Mimo to wciąż byliśmy wszyscy optymistami – mój człowiek, weterynarz i ja. Dostałem lek na pobudzenie produkcji czerwonych krwinek, mój człowiek dawał mi go regularnie i wszyscy mieliśmy nadzieję, że przy kolejnej kontroli wskaźniki już będą lepsze.

Niestety. Niecałe dwa tygodnie później siły zaczęły mnie opuszczać. Nie miałem już ochoty na zabawę. Na jedzenie zresztą też. Moje ulubione przysmaczki, które prawie wyrywałem człowiekowi z ręki, leżały tuż przede mną, a ja nie miałem sił ich zjeść. 

Drogę z koszyczka do miski musiałem pokonywać na raty, w kuwecie nie miałem siły zakopywać tego, co ze mnie wyszło. Schudłem prawie kilogram - to aż 1/4 mojej normalnej wagi! Mój człowiek nie czekał do kolejnej kontroli, zaniósł mnie do weterynarza. Zrobili mi nowe badania, dostałem nowe leki – tabletki na wzmocnienie apetytu, zastrzyki, kroplówki. Wyniki badań okazały się jeszcze gorsze, niż poprzednio. Moja krew zrobiła się bardzo rzadka, rozwodniona, blada. Weterynarz orzekł, że konieczna będzie transfuzja, że bez niej mogę nie przeżyć.

Pierwsza próba okazała się nieudana – kot-dawca miał zbyt niskie ciśnienie, i choć chciał pomóc – krew z niego nie wypływała. Spróbujemy jeszcze raz jutro (7 lipca) – może się uda. Jeśli nie, trzeba będzie szybko znaleźć innego kota-dawcę... albo ściągać krew z daleka, z innego miasta. Dzięki transfuzji będę mieć czas na dalsze leczenie, na podjęcie walki o to, by móc wciąż dla mojego Człowieka być najlepszym ze wszystkich kotów.

Niestety – to wszystko ma też swoją cenę. Do tej pory mój człowiek nie miał z tym problemów. Jednak powoli sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Lekarstwa – to najmniejszy problem. Wizyty w lecznicy parę razy w tygodniu, zabiegi – już większy. Jeśli trzeba będzie kupić kocią krew i sprowadzać ją z daleka – będzie naprawdę ciężko. Ja wiem, że mój Człowiek zrobi, co będzie mógł, żeby te pieniądze mieć. Ostatnio mówił coś o powiększeniu... takie dziwne słowo... jakby coś o kretach. Jak powiększenie, to chyba dobrze, prawda? Tylko czemu miał taką zatroskaną minę, gdy to mówił?

Proszę Was, pomóżcie Mu. Ma teraz dużo wydatków, nie tylko na mnie. Za chwilę czeka go też daleki wyjazd, którego nie może odwołać, ani przesunąć – w tym czasie będę pod troskliwą opieką jego rodziców i przyjaciół. Ja wiem – on te pieniądze na moje zdrowie znajdzie. Ale jeśli Wy wrzucicie do tej wirtualnej skarbonki drobny pieniążek (nie chcę, nie proszę o więcej) – mojemu Człowiekowi będzie dużo lżej walczyć o moje zdrowie... Z góry wszystkim Wam ślicznie dziękuję za każde wsparcie... i mruczę do Was, ile tylko mam sił w sobie.

[Od Kniaziowego człowieka]

Cóż mogę więcej dodać do słów Kniazia? Chyba tylko dowody na ich potwierdzenie:

- skany książeczki zdrowia Kniazia

- skany wyników badań krwi

- podsumowanie kosztów weterynarza i leczenia od momentu stwierdzenia anemii i białaczki

18 czerwca - wizyta u weterynarza: 68 zł

20 czerwca - wizyta u weterynarza: 45 zł

29 czerwca - leki dla kota: 48 zł

3 lipca - wizyta u weterynarza: 95 zł

4 lipca - wizyta u weterynarza: 56 zł

5 lipca - leki dla kota: 26,99 + 18 zł

6 lipca - wizyta u weterynarza: 78 zł

łącznie: 434,99 zł

Koszt zakupu krwi i jej transportu (jeśli będzie konieczny): 400-500 zł

Koszt samej transfuzji: 80-100 zł

Koszty kolejnych wizyt i leków - jeszcze niewiadome.

- od dziś (6 lipca) – dla każdej wizyty karta informacyjna wraz z paragonem, dla każdego zakupu leków również (wcześniejsze – nie zachowały się, nie sądziłem, że będę musiał prosić Was o pomoc)

7 lipca:

8 lipca: wizyta u weterynarza w związku z opuchniętą łapą (plus transport 17,94)

12 lipca - pobranie krwi do analizy laboratoryjnej, dodatkowy zastrzyk wzmacniający

13 lipca - odebraliśmy wyniki badań. Krew się bardzo poprawiła (choć do ideału jeszcze wciąż daleko), niestety równolegle pogorszyła się praca nerek, poziom mocznika we krwi w ciągu miesiąca podwoił się. Przyczyn może być wiele - od zmiany diety na surowomięsną (co jest chwilowo konieczne ze względu na krew), przez zmniejszone przyswajanie leku na nerki (nie zawsze Kniaź chce przyjąć pełną dawkę), aż po normalne zmiany wynikające ze starości. W związku z tym Kniazia w najbliższym tygodniu czeka seria codziennych kroplówek pomagających w wypłukiwaniu tegoż...

Oto i nowe wyniki:

 

Dzisiejsza kroplówka na obniżenie poziomu mocznika - 35 zł

14 lipca - kolejna kroplówka antymocznikowa

Suma aktualnych kosztów leczenia: 687,93 zł

Jednocześnie obiecuję, że jakakolwiek nadwyżka, która mi pozostanie po zakończeniu leczenia Kniazia z anemii (na tę chwilę dopuszczam tylko myśl o pozytywnym zakończeniu!) – zostanie przekazana innym, równie, lub nawet bardziej potrzebującym kotkom.

Aktualności

  • Marcin Fastyn - awatar

    Marcin Fastyn

    15.07.18
    15.07.18

    Dziś niedziela, więc dzień wytchnienia od kroplówek. Dzięki Peritolowi apetyt na dobrym poziomie, i wczoraj wieczorem i dziś swoją porcję mięska, wątróbek oraz puszek z karmą Kniaź zjadł bez specjalnego marudzenia. Aktywność - dziś niewielka, leżenie w koszyczku to zdecydowanie hit dnia. Patrząc na pogodę za oknem - wcale mu się nie dziwię ;) Niestety pojawiła się niepokojąca rzecz - Kniaź zaczął się drapać po pyszczku, do krwi (pazurki ma przycięte, ale jakoś mu się jednak udało). Może być nawrót grzybicy - choć cały czas jest smarowany, zgodnie z zaleceniami. Może jakaś alergia na któryś z leków? Nie wiem. Kolejny temat (oprócz testów PCR na białaczkę i mycoplazmę) do przedyskutowania jutro z weterynarzem...

Komentarze

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    14.07.18
    14.07.18

    Trzymam kciuki:)

    • Marcin Fastyn - awatar

      Marcin Fastyn - Organizator zbiórki

      14.07.18
      14.07.18

      Dziękujemy!

  • Piotr - awatar

    Piotr

    13.07.18
    13.07.18

    Trzymam kciuki za Kniazia! Sam walczyłem juz 2 razy o życie moich kotełków. Nie poddawajcie się "Chłopaki"!

    • Marcin Fastyn - awatar

      Marcin Fastyn - Organizator zbiórki

      13.07.18
      13.07.18

      Na pewno się nie poddamy, dzięki za dobre słowo! Co się da, to zrobimy :)

  • Karorina - awatar

    Karorina

    09.07.18
    09.07.18

    Jak sie kotek czuje?

    • Marcin Fastyn - awatar

      Marcin Fastyn - Organizator zbiórki

      09.07.18
      09.07.18

      Dziękujemy za troskę, na pierwszy rzut oka już mu lepiej, transfuzja chyba dała pozytywne rezultaty :) A co w środku, jakie będą wyniki nowej morfologii, dowiemy się w piątek :)

  • Bartosz Borczynski - awatar

    Bartosz Borczynski

    07.07.18
    07.07.18

    sto lat Kniaziowi!

    • Marcin Fastyn - awatar

      Marcin Fastyn - Organizator zbiórki

      07.07.18
      07.07.18

      Serdecznie dziękuję w imieniu Kniazia!

Marcin Fastyn - awatar

Marcin Fastyn

Organizator zbiórki

Wpłaty - 31

Anonimowy Darczyńca - awatar
30
Anonimowy Darczyńca
Agata - awatar
20
Agata
Magda - awatar
20
Magda
Anonimowy Darczyńca - awatar
95
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
5
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Kasia G - awatar
20
Kasia G
Edyts - awatar
15
Edyts
Piotr - awatar
15
Piotr

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij

Pomagam.pl korzysta z plików cookie na zasadach opisanych w polityce prywatności, która uległa zmianie. Dowiedz się więcej.