
6 stycznia znalazłyśmy na portalu OLX ogłoszenie. Warunki dramatyczne. Weszłyśmy w profil - kilka różnych ogłoszeń, a na nich niezliczona ilość królików, a w tle rudera.

Od razu telefon i pytanie, czy możemy je wziąć za darmo. Odpowiedź negatywna, owinięta w kilka nieprzyjemnych epitetów. Nie mogłyśmy tego tak zostawić i parę godzin później, złożyłyśmy zawiadomienie na policję. Ogłoszenia w międzyczasie zniknęły, a wraz z nimi szansa na uratowanie tych zwierząt. Zwłaszcza, że 3 tygodnie później dostałam zawiadomienie o umorzeniu śledztwa. Na szczęście jako strona procesowa miałam możliwość wgląd do akt i sprawdzenia, co tam się zadziało.

Ktoś był w tym miejscu. Policja wraz z biegłą, zoopsychologiem, która uznała, że:
- zwierzęta nie wykazują oznak chorób (połowa z nich ma zapalenie płuc, mają rany na łapkach, świerzb uszny i pasożyty wewnętrzne),
- trzeba nieco wyczyścić podłogę (a tam jest podłoga?),
- wyjąć króliki z łazienki (a ktoś potem sprawdzi, czy zostały wyjęte?),
- podawana karma jest prawidłowa (bo przecież króliki jedzą paszę zbożową, prawda?).
Najważniejsze według niej to to, że mogą swobodnie biegać i utrzymywać kontakty socjalne. Kontakty socjalne, które kończą się chowem wsobnym. Ci ludzie nawet nie rozróżniali płci.
W poniedziałek zadzwonił do nas ten mężczyzna, który chciał oddać króliki za darmo. Kobieta go zostawiła i jemu już się nie chce tym zajmować.

Naprawdę nie wiem, kim są ludzie, którzy tam weszli i stwierdzili, że nic złego tym królikom się tam nie dzieje. To nie są warunki godne do życia dla człowieka, a co mówiąc tylu królików.
Mieszkanie 35m2 i prawie 30 królików (było ich więcej). I tylko trzy klatki, brudne, śmierdzące, sklejone na taśmę. Brak opieki weterynaryjnej, do której mężczyzna się wprost przyznał.

Cierpią w tym wszystkim zwierzęta. Które cierpiałyby dalej dzięki zoopsycholog - osobie, która miała szansę je uratować trzy tygodnie temu. Która miała szansę zmienić ich życie.
Czy Pani zoopsycholog chciałaby tam żyć? W tej melinie, bo inaczej się nie dało tego nazwać. Nadmienię, że w mieszkaniu nie było dostępu do wody.
Odbieraliśmy je bez planu co dalej. Mamy więc 27 królików - więcej, niż doliczyła się policja i Pani zoopsycholog. Mnóstwo maluchów, matki karmiące, samice w ciąży. Niektóre z królików są pogryzione przez inne.

Kwota zbiórki wydaje się dla nas nierealna. Wyadoptowanie ich też. Wiemy, że damy radę - jakoś. Bo od tego jesteśmy. Uszaty Lublin powstał, aby takie króliki jak one, mogły żyć w godnych warunkach. Mogły żyć otoczone miłością i opieką. Po prostu mogły żyć.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!