Agnieszka Dymińska
Przyjaciele,
podczas poszukiwań mojego syna Krzysztofa natrafiłem na pozostałości zatopionej łodzi sprzed kilkuset lat. To tzw.: szkuta, która była popularna w handlu od XV do XVII wieku. Służyła ona głównie do przewożenia dużych ładunków, takich jak np. drewno, bale, zboże, można powiedzieć, że był to ówczesny kontenerowiec.
Kilka szkut rozbiło się podczas potopu szwedzkiego w 1656 roku, w momencie gdy Szwedzi splądrowali Warszawę. Jedna szkuta mogła przewieźć nawet kilkadziesiąt ton towaru, dlatego był to doskonały środek transportu.

















Monika
Wiara czyni cuda! Mam nadzieję, że Wasz cud się spełni ❤️
Ewa Feldmann
Miłość rodzicielska ma wielką moc! Życzę Państwu zdrowia, spokoju i szczęśliwego finału w poszukiwaniach syna Krzysztofa. Pozdrawiam Ewa Feldmann
Janusz_B
Daniel zawsze mówił o synach z dumą, ta Wasza walka o Krzysztofa godna podziwu. Nie traćcie nadziei. Obyście poznali prawdę.
Agnieszka Dymińska - Organizator zbiórki
Tak, to prawda. Nasi synowie byli i są dla nas dumą. Bardzo pragniemy końca tej niewiedzy, końca naszego zawieszenia...
Patrycja
Życzę Państwu dużo sił i przede wszystkim aby syn wrocil do Państwa jak najszybciej. Serdecznie pozdrawiam ❤️
Anonimowy Darczyńca
Życzę z całego serca, aby się odnalazł! Jestem z Wami! Podziwiam Was!