Od 5 lat choruję na bardzo agresywny nowotwór złośliwy – mięsak delmoplastyczny tkanek miękkich.Obecnie od pół roku walczę z jego wznową. Guz umiejscowiony jest w miednicy mniejszej, co powoduje ogromne bóle i uniemożliwia mi samodzielną egzystencję.
Dzięki poprzedniej zbiórce i Waszym wielkim sercom mogłam wykonać specjalistyczne badania w Niemczech, które określiły chemioodporność mojego raka. Udało się – jeden lek zadziałał na komórki nowotworowe w mojej krwi w 95%. Obecnie jestem pod opieką Centrum Onkologii w której mogłam dostać dany preparat.
Reakcji organizmu nie da się jednak przewidzieć. Okazało się, że lek wywołał olbrzymi odczyn uczuleniowy. Opuchlizna, duszności i bóle pogłębiły się. Na szczęście istnieje odpowiednik tego leku, który – miejmy nadzieję – da radę.
Obecnie zbieramy pieniądze na dalsze leczenie choroby, immunoterapie, lekarstwa, dojazdy, rehabilitację. Ciężko określić kwotę, jakiej potrzebujemy – planujemy porozumienie z lekarzami w Niemczech lub będziemy musieli na własny koszt znaleźć chirurga i zorganizować operację. Ani ja, ani moja mama nie mamy obecnie praktycznie żadnego dochodu.
Chciałam prosić odorzucenie nawet małej sumy pieniędzy na walkę z nowotworem. Jest duża szansana wygraną.
Serdecznie dziękuję.
Historia mojej choroby opisana podczas poprzedniej zbiórki:
"Historia mojej choroby zaczęła się 4 lata temu. Pod koniec 2012 roku zaczęłam czuć w okolicach żołądka ucisk. Najpierw wykonałam badanie USG, na którym wyszedł 12 cm guz.Załamana szybko trafiłam pod opiekę Centrum Onkologii.Rozpoznanie – nowotwór złośliwy: bardzo agresywny mięsak desmoplastyczny tkanek miękkich.
Dokładnie 6 lutego –w moje imieniny– rozpoczęłam ciężką chemioterapię. Nie poddawałam się jednak,zakładałam perukę lub chustę na głowę i szłam na uczelnię. Tak też zdałam licencjat. Po roku leczenie przeszłam operację wycięcia zmniejszonego guza.Okazało się, że tkanki naokoło guza są nienaruszone a w węzłach chłonnych jest czysto.Ciężko dochodziłam do siebie, ale się udało. Już kilka miesięcy po operacji poszłam na tygodniową wycieczkę Szlakiem Orlich Gniazd:) Zmieniłam swoje życie, napisałam pracę magisterską i myślałam, że zacznę nowy rozdział...jednak nie jest mi to na razie dane.
Wznowa. Kiedy usłyszałam po raz pierwszy o moim nowotworze byłam przerażona. Kiedy usłyszałam o nawrocie wszytko legło w gruzach. Plany, marzenia.. Ten guz tam był– czy nigdy się od niego nie uwolnię? Za pierwszym razem miałam siłę na walkę. Teraz z dnia na dzień czuje się coraz gorzej. W miednicy mniejszej mam ok 14 cm guz naciskający na okoliczne narządy i kilka pomniejszych przerzutów. Najgorszy jest towarzyszący temu codzienny ból, uniemożliwiający mi normalne funkcjonowanie. Z dnia na dzień stałam się osobą wymagającą opieki, leżącą. Do pomocy mam tylko mamę. Dodatkowo w zeszłym miesiącu straciłam pracę. Brak nam środków na leczenie, immunoterapię, suplementy wspomagające mój wycieńczony organizm.
Chciałam prosić o dorzucenie nawet małej sumy pieniędzy na walkę z nowotworem. Nie mogę w wieku 26 lat zgasnąć w taki sposób."
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
Agnieszka
Powodzenia!
Patrycja Domaradzka
Łączę się w modlitwie
Anonimowy Darczyńca
Uszy do góry! :)
Ewa P.
Trzymam kciuki! :) Dużo zdrowia!!
Kamil
:)