Zbiórka Maluszki uratowane z biedy! - miniaturka zdjęcia

Maluszki uratowane z biedy!

Zbiórka Maluszki uratowane z biedy! - zdjęcie główne

Maluszki uratowane z biedy!

2 191 zł z 2 500 zł (Cel)
Wpłaciły 33 osoby
Wpłać teraz
 

Edit. 15.04.

Dawno nie aktualizowałam informacji o kolejnych bidach w potrzebie, które trafiły do nas od końca lutego. Sporo się działo, właściwie ciągle otrzymujemy kolejne zgłoszenia psiaków w potrzebie, brakuje doby żeby wszystko opisać. Gdy tylko któryś psiak znajduje dom- jego miejsce zajmuje kolejna bida. Zamieszczam więc po kolei naszych podopiecznych (od najnowszych do najstarszych-czyli do ostatniej aktualizacji).

Bardzo prosimy o wsparcie profilaktyki i leczenia naszych najmłodszych podopiecznych. Koszty, które generują szczeniaki są ogromne :/ Liczy się każde wsparcie!

12.04. pod naszą opiekę trafiły  3 szczeniaczki z lasu w okolicach Ostrołęki. Miały przyjechać dwa, ale okazało się że odnalazł się trzeci maluch. Niestety czwarty szczeniak został znaleziony martwy.  Maluchy są trochę nieufne, ale mają ogromny potencjał i wierzymy że szybciutko się otworzą :) Były koszmarnie zakleszczone i brudne. Większość kleszczy udało się usunąć u weterynarza, ale mnóstwo jeszcze wychodziło w trakcie kąpieli. Zostały ocenione na około 3 miesiące, są odrobaczone i odpchlone, a przed nimi niebawem kolejne zabiegi profilaktyczne. Na razie musimy je obserwować pod kątem babeszjozy, bo mimo że nie wyszła od razu przy badaniu- zakleszczenie było tak duże że choroba może się ujawnić w ciągu najbliższych dni.
 Beżowy maluszek ma również problemy z okiem, nie dowidzi lub nie widzi na jedno oko, jest zamglone. Możliwe że to rezultat urazu mechanicznego, ale więcej powie nam specjalista. Chcemy się jak najszybciej umówić na konsultację do doktora Garncarza. Przed maluszkami kolejne odrobaczanie, chipowanie i szczepienia profilaktyczne.

W kwietniu pod naszą opiekę trafiły również dwie ok. 4,5-5mies. sunie, porzucone wraz z rodzeństwem na polu w Karczewie nad Wisłą. Psiaki dobę czekały na wyłapanie, najpierw została zabrana podpalana sunia, którą zabrał lokalny weterynarz, pozostawiając pozostałe szczeniaki na polu. Wolontariusze z okolicy wyłapali szczeniaki, 4 od razu trafiły pod opiekę innej organizacji, pozostała trójka miała trafić do schroniska w miejscowości Małe Boże. Na miejscu okazało się że również czwarta sunia tam trafiła. 

Psiaki leżały na polu między śmieciami, dzikie, nieufne, wychudzone i tragicznie zakleszczone. Pod naszą opiekę trafiły dwie sunie. Gdy przyjechały do DT obie były przerażone, nie wspominając o stanie w jakim się znajdowały. Podpalana sunia miała ponad 40 kleszczy.

Teraz w domowych warunkach uczą się zasad panujących w domu, dopiero teraz zobaczą z czym może się wiązać psie dzieciństwo. Sunie nie znały zabawek, nie były przyzwyczajone do kontaktów z człowiekiem. Teraz to się zmienia. Nabierają zaufania do człowieka i z dnia na dzień robią ogromne postępy. Widać że są spragnione czułości i uwagi. Jeszcze będą z nich pieski kanapowe;)

Przed suniami pierwsze szczepienia na choroby zakaźne.

Dzień przed siostrami z Karczewa trafiła do nas rodzinka z Drzewicy  - młoda sunia i jej 3 maluszki. Psiaki zostały znalezione w Drzewicy w woj. łódzkim. Na miejscu nie było szans żeby je zabezpieczyć, a niestety to teren podlegający pod Wojtyszki. Psiaki żyły między składowiskami desek.  2 maluszki trafiły do innej organizacji, nasza trójka zamieszkała we wspólnym DT na warszawskim Śródmieściu zaś mama trafiła do poleconego DT pod Warszawą.

Niestety już po pierwszej dobie domownicy kazali opiekunce pozbyć się psa. Sunia po długiej podróży, zmianie otoczenia i rozstaniu z dziećmi była przestraszona. Zapewne nigdy nie miała domu i nie wiedziała co ją czeka.  Potrzebowała jedynie czasu i spokoju, żeby oswoić się z nowymi warunkami, niestety tego czasu jej nie dano. Rozpoczęło się gorączkowe poszukiwanie nowego schronienia. Niestety wszystkie DT, które mogłyby przyjąć sunię albo zajęte albo nie mogły pomóc, w hotelikach przepełnienie. Jedynie hotelik z którym współpracujemy użyczył suni gościny, ale też jest to rozwiązanie wyłącznie awaryjne. Sunia nie może tam zostać na dłużej, pilnie szukamy jej DT- domu z ogródkiem lub mieszkania w bloku z dostępem do ogródka. Niestety pobyt w hoteliku wiąże się z kosztami, których nie przewidziałyśmy. Maluchy sa zachipowane, odpchlone, odrobaczone, przed nimi niebawem pierwsze szczepienia profilaktyczne.

ASTRO

Na przełomie marca i kwietnia pod naszą opiekę trafił ASTRO- ostatni z maluchów z nosówką z Radys. Przyjechał do DT wraz z Freddim, niestety źle się poczuł i jeszcze na 1,5tyg. wrócił do kliniki. Do niedawna przyjmował antybiotyki i leki na odporność, chciałyśmy go zaszczepić, niestety komplikacje zdrowotne odsuną szczepienia w czasie. U Astro pojawił się kaszel oraz gorączka, przyjmuje antybiotyk. Mamy jednak nadzieję że niebawem jego stan się polepszy. Maluch ma obecnie ok. 3,5 miesiąca- to idealny czas żeby socjalizował się w nowym domu oraz poznawał ludzi i psy na spacerach.

Marzec nie pozwolił nam odetchnąć ! Przegląd naszych podopiecznych ;)

STELLA i BELLA to maleńkie siostry, które wraz z bratem zostały porzucone w lesie. Groziło im schronisko o złej sławie, na szczęście maluszki znalazły wspólny DT. Już na początku swej drogi wiele wycierpiały, zachorowały na parwowirozę. Ich brata nie udało się uratować, ale na szczęście obie sunie przeżyły starcie z chorobą. Musiały trafić do szpitala zakaźnego, to była jedyna szansa na wyleczenie. Pobyt w szpitalu i leczenie to łączny koszt 1774zł, nie wspominając o kosztach wygenerowanych w innych lecznicach. Maluszki kończą przyjmować leki i niebawem czeka je pierwsze szczepienie na choroby zakaźne. Specjalnie dla nich została utworzona odrębna zbiórka.

DOLAR- został zabrany z meliny w Siedlcach; jego właścicielka poszła w cug zostawiając psa zamkniętego w blaszaku na kilka dni. Na miejscu wolontariuszki wyciągały go stamtąd w towarzystwie policji i straży. Przez kilka dni Dolar przebywał awaryjnie w lecznicy, a potem trafił do Warszawy do DT i pod naszą opiekę. Dolar na szczęście długo nie czekał na swoją szansę, po pierwszej profilaktyce (odrobaczanie, chipowanie, szczepienie) znalazł cudowny domek :)

CHAPSIO - został zabrany z meliny w Siedlcach w tym samym dniu co Dolar. Tam nie miał szans na dobre życie. W domowych warunkach w DT  szybko pokazał jakim jest fajnym i kontaktowym psiakiem. Chapsio, po nieudanym podejściu do adopcji- ostatecznie został adoptowany przez opiekunkę tymczasową :)

ROCKY, KORA i FREDDIE to maluchy, które wygrały walkę o życie- i to dwukrotnie! Raz gdy wyciągnięto je z Radys, gdzie groziła im śmierć z powodu wirusówek, drugi raz gdy zachorowali na nosówkę. Po leczeniu w końcu mogliśmy je pokazać, bez obawy o ich życie. Maluchy długo przyjmowały leki na odporność i antybiotyki, następnie były odrobaczane przez kilka dni- maluchy były strasznie zarobaczone (giardia, kokcydia, toxocara canis).  Od początku w najlepszej formie był Rocky. Z kolei Kora była kruchutka i delikatna, malutka była strasznie zabiedzona i masakrycznie wychudzona- sama skóra i kości. Jednocześnie była mocno zarobaczona. 

Freddie wyszedł ze szpitala jako trzeci, był w dobrej kondycji, niestety ostatecznie i u niego pojawiły się problemy zdrowotne, które odsunęły szczepienia w czasie. Maluszek miał dolegliwości żołądkowe, musiał przyjmować zastrzyki. 

Mimo że nie organizowałyśmy na leczenie maluszków odrębnej zbiórki, ich leczenie było bardzo kosztowne i bardzo przeciągało się w czasie. Również u Rockiego pojawiły się problemy zdrowotne, maluszek miał kaszel kennelowy i powiększone węzły chłonne. Przyjmuje antybiotyk.

Dziś już cała trójka ma własne domy. Jako ostatni został adoptowany Rocky- który w połowie kwietnia oficjalnie został członkiem rodziny swojego DT :)

ATOS, BALU, PYSIEK i IWO 

Na początku marca pod naszą opiekę trafiło 4 uroczych braci, zabranych z Radys. Tam groziła im śmierć z powodu wirusówek, bo na dobre adopcje nie ma co liczyć.
 Na szczęście maluchy spędziły w schronie dobę i nic nie złapały (miały robione testy).

Trafiły do DT na Pradze Północ, jedynie Balu przez jakiś czas musiał przyjmować leki (podejrzenie stanu zapalnego, powiększona  ślinianka przyuszna). Początkowo maluchy były przestraszone kolejnymi zmianami w ich życiu, ale szybciutko zobaczyły że nic im nie grozi, ani ze strony dwu ani czworonogów zamieszkujących w DT.  Maluszki w czasie pobytu w DT zostały dwukrotnie odrobaczone i zaszczepione a także zachipowane. Zasiedziała się nam ta czwórka strasznie- w DT niektóre maluchy spędziły ok. 1,5miesiąca. Dziś już cała czwórka cieszy się własnymi domami :)

KULKA, BUŁKA, GROMEK- "norniki"

Przez cały marzec, aż do dziś towarzyszą nam maluchy z norek. Marzec upłynął pod kątem leczenia parwowirozy u Gromka, następnie w badaniu wyszła babeszjoza u malucha. W badaniach kału u całej trójki wyszła giardia i kokcydia. Specjalnie na norniki uruchomiłyśmy odrębną zbiórkę- ponieważ ich leczenie było kosztowne.

Jako pierwsza do własnego domu po pierwszym szczepieniu poszła Kuleczka. Gromek przeprowadza się do domu po świętach, zaś Bułeczka nadal czeka na swoją rodzinę- jest już po drugim szczepieniu. Gromek niestety nie został zaszczepiony-przez kilka dni musi jeszcze przyjmować leki.

Edit.25.02.

W wolontariacie nie ma nudy ;) Ostatnio nareszcie ruszyły adopcje szczeniąt, część gromadki ze zbiórki  ma już własne domki. Zamieszczam jednak podsumowanie zabiegów profilaktycznych, które miały robione przed adopcją, a co za tym idzie-wygenerowały kolejne koszty lecznicowe:

- Dixie i Dexter- parka promująca zbiórkę cieszy się już własnymi domkami, zresztą trudno się dziwić, bo podbili serca nie jednej osoby ;) Dexter do połowy lutego przyjmował antybiotyk, który dostał do podawania też w DS oraz preparaty na odporność, na poprawę jakości skóry i sierści.

- Bracia z Podlasia- 3 z nich ma już swoich Ludzi ;) Największą furorę zrobił Milo, zresztą trudno się dziwić- z jego urodą ;) Niestety to właśnie on miał problemy zdrowotne, konieczna była konsultacja ponieważ miejscowo miał przerzedzenia sierści, badanie kału wykazało również giardię- stąd cała czwórka dostała zestaw odrobaczania na 5 dni.

-Dora i Flora- obie sunieczki już w DS. Dora będzie promowała polskie psiaki  aż w Genewie <3 Na kilka dni przed adopcją odwiedziły weterynarza na przegląd i pierwsze szczepienie na choroby zakaźne.

- Ravi również cieszy się już własnym domkiem <3 Poza ostatnim szczepieniem na szczęście nie musiał odwiedzać już lecznicy ;)


Mniej więcej w czasie gdy część tej brygady pakowała manatki do nowych domów, pod nasze skrzydła trafiły kolejne bidy w potrzebie…

-Precel-10tyg.  Sympatyczny kawaler, którego podrzucono do gospodarstwa, z którego zabraliśmy Dixie i Dextera. Na szczęście chłopak jest zdrowy i jego zabiegi to standardowa profilaktyka- został odrobaczony, odpchlony, zachipowany i raz zaszczepiony na choroby zakaźne.

-Teodor – ma pół roku i za sobą kiepski  start w swoim życiu :/ Jeszcze niedawno jego domem była ulica. Podobno przez miesiąc błąkał się koło cmentarza w Stanisławowie (okolice Mińska Maz.), ostatnie dni przed podróżą do DT spędził w prowizorycznej budce którą zbito mu na terenie okolicznego zakładu. W DT dał się poznać jako wspaniały, zrównoważony i bystry psiak, dlatego mamy nadzieję że nie zagrzeje długo pupki w DT J Jest odrobaczony, zabezpieczony na kleszcze i raz zaszczepiony, a przed nim niebawem chipowanie, kolejne odrobaczanie i szczepienie.

-3 ok. 2,5mies. maluchy uratowane z nory w ziemi na terenie wsi podlegającej pod Wojtyszki. Do DT trafiły w weekend więc dopiero je poznajemy i więcej napiszemy niebawem. Są 2 sunie i chłopak. Gdy przyjechały do DT bały się wszystkiego, ale właściwie z godziny na godzinę robią ogromne postępy. Zostały odrobaczone, przed nimi niebawem pierwsze szczepienie i chipowanie. Wcześniej chcemy sprawdzić czy przypadkiem nie będą miały nadprogramowych lokatorów jak giardia czy kokcydia, z którymi właściwie dość często ostatnio mamy styczność:(

O pozostałych pieskach napiszemy więcej, gdy już oficjalnie trafią pod naszą opiekę. Na razie szukamy im dt- są to m.in. maluszki wyciągnięte z Radys, które dostały szansę na życie- przeżyły parwowirozę oraz terierkowata, bardzo zabiedzona i wychudzona sunia. Ale o nich niebawem…

Prosimy Was gorąco o dalsze wsparcie naszej zbiórki. W związku z kolejnymi podopiecznymi przedłużyliśmy tę zbiórkę. Bardzo liczymy na Wasze wsparcie, dzięki Waszej pomocy my możemy pomagać.

Każdy psiak czy kot- wyleczony, zabezpieczony, zsocjalizowany, dostaje swoją szansę na nowy dom, na dobry strat. To nasza wspólna zasługa <3


Edit.1.02.

Kochani bardzo prosimy o dalsze wsparcie. Dostałam wczoraj nowe info z lecznicy, dług terierków to już ok. 600zł. Dixie niebawem może iść do nowego domu, ale Dexter jeszcze przez 3 tygodnie będzie przyjmował antybiotyk i serię leków wspomagających odporność organizmu i poprawiających stan skóry i futra. Ostatnio dostał również steryd. Skóra miejscami jest już w lepszym stanie. Niestety dojdą kolejne koszty związane z jego leczeniem!

Również rachunki za pozostałe szczeniaki rosną! Przed Dorą i Florą za moment pierwsze szczepienia na choroby zakaźne.

4 braci z Podlasia jest już zachipowanych i raz zaszczepionych, ich zabiegi profilaktyczne na ten moment wygenerowały dług ok. 350 zł.

Błagamy o pomoc ! Każda, nawet najdrobniejsza wpłata jest dla nas bardzo ważna!

*******************************************

Koniec 2018 był niezwykle trudny, pod naszą opieką było bardzo dużo szczeniąt.  Początek tego roku również nie należy do łatwych, niemal codziennie otrzymujemy zgłoszenia o kolejnych bidach w potrzebie. Zawsze gdy jest taka możliwość staramy się pomagać.  Wyciągamy zwierzaki z tragicznych warunków, leczymy, socjalizujemy, nadrabiamy profilaktykę, chipujemy. Maluszki idą do domów zdrowe, po pierwszych zabiegach profilaktycznych. 

Każdy kto ma psa albo pomagał bidom wie jakie to koszta- wizyty u weterynarza, chipy, odrobaczenia ( w tym niestety też na giardię, kokcydia itp), szczepionki. Koszty się mnożą, a nie każdy maluch szybko znajduje dom. Przy kilkunastu szczeniakach jednocześnie koszty profilaktyki i leczenia są naprawdę ogromne. Niektóre szczeniaki są u nas tydzień -dwa, inne nawet ponad miesiąc, a to generuje kolejne koszty.

 Od początku roku pod nasze skrzydła trafiło już wiele bid wyciąganych z fatalnych warunków. W większości szczeniaki wyciągane z podlaskich wsi- zabierane z chlewika i komórek, uratowane z lasu (matka zamarzła), zabierane z łańcucha czy klatki na króliki.

Poniżej tylko kilka historii naszych małych podopiecznych...

Historia Dixie i Dextera :

W małej miejscowości pod Wołominem żyje bardzo biedna starsza pani. Żyje w malutkiej chatce, w fatalnych warunkach. Starsza pani ma syna w mieście, ale syn nie widzi problemu w tym jak wygląda i funkcjonuje jego matka. W domu niema normalnej podłogi, nie ma wody, łazienki. Starsza pani ma ok. 90 lat, chyba już nie do końca jest w pełni władz umysłowych.
W domu jest straszliwy brud. W tych warunkach mieszka z nią 6 zdziczałych psów,6 kotów z kociętami. 

Jeszcze kilka dni temu w tych warunkach mieszkali Dixie i Dexter, ale udało się je zabrać. Niestety pani nie zgodziła się na razie oddać innych zwierząt. Maluchy całe życie spędziły w ciasnej komórce. Pani radzi sobie ze zwierzakami korzystając z„pomocy” kijka.Wszystkie zwierzęta są strasznie wychudzone, niedożywione i chore, z problemami skórnymi, wszystkie mają ogromne braki socjalizacyjne. Karmi je rozmoczonym chlebem.
Do pani prawie nikt nie zagląda, nikogo nie obchodzi, mimo że okoliczni mieszkańcy wiedzą w jakich warunkach żyje. Wolontariuszka, która tam przyjeżdża zgłosi sprawę do MOPSu, będzie starała się również odebrać pozostałe zwierzaki.

Mimo że nasze konto świeci pustkami, nie mogłyśmy odmówić tym sierotkom. Tam nie miałyby żadnych szans na normalne życie:( Gdy dostałyśmy telefon z błaganiem o pomoc decyzja mogła być tylko jedna. DT szukałyśmy gdy szczeniaki były już w drodze do Warszawy.

Szczeniaki były początkowo bardzo wycofane, każdy gest człowieka powodował u nich lęk. Jednak z dnia na dzień robią spore postępy, dlatego wierzymy że już niebawem będą z nich normalne wesołe maluchy :(

Maluchy były  strasznie zarobaczone i zapchlone, chłopiec ma wyłysienia, ma straszną nużycę. Dostał antybiotyk na 10 dni i specjalny szampon. Przed nimi niebawem wizyta kontrolna i kolejne zabiegi profilaktyczne.


4 braci z Podlasia:

Te 4 maluszki urodziły się w chlewiku na Podlasiu, były dokarmiane przez starszą Panią, która trafiła do szpitala. Psiaki zostały same. Maluchy mieszkały tam na górze śmieci. Dotychczas to był jedyny dom jaki znały, na szczęście udało się dla nich znaleźć dom tymczasowy. W domowych warunkach czekają na nowe domy i uczą się zasad panujących w domu. Każdy z braci jest inny, zarówno z umaszczenia jak i charakteru, ale wszyscy są kochani i przeuroczy. Uwielbiają ludzi, są spragnieni kontaktu i czułości. Są już odrobaczeni, przed nimi chipowanie i szczepienia. Łaciatek ma dodatkowo lekkie zapalenie spojówek, mamy jednak nadzieję że to największy problem w przypadku tej czwórki ;)

Historia Dory i Flory: 

Dora i Flora to ok. 3mies. siostry które zostały zabrane z podwarszawskiej wsi. Tam siostry czekał los psów łańcuchowych. Mieszkały w komórce razem z bratem. Braciszek szybko został zabrany, ale suń nikt nie chciał- w końcu to zbędny problem... Tak maluchy trafiły pod naszą opiekę.Są już odrobaczone, zachipowane a przed nimi pierwsze szczepienia

Historia Pepe, Marbel i Raviego

Podlasie- ile razy zabieraliśmy stamtąd szczeniaki, ciężko zliczyć :( A i tak co chwilę są kolejne zgłoszenia :/

Pepe wraz z rodzeństwem urodzili się w starej stodole, żyli między belami słomy. Ich mama jest dziką sunią, która razem z innymi psami żyła w okolicy i znalazła w tej stodole schronienie dla maluchów. Dziś Pepe cieszy się już własnym domem, ale pozostał dług za jego szczepienie i chipowanie.


Ravi i Marbelzostali zabrani z sąsiedniej miejscowości. Razem z rodzeństwem żyli w fatalnych warunkach :(

Pod naszą opiekę trafiła ta dwójka, Ravi był najmniejszy i najsłabszy z całego miotu. Przez pewien czas musiał przyjmować leki na odporność, gubił sierść. Dziś jego siostrzyczka cieszy się już własnym domkiem, jedynie Ravi nadal czeka na swój domek. Jest juz po pierwszym szczepieniu.

To tylko niektóre historie naszych najmłodszych podopiecznych. Każdy z nich dostaje szansę na nowe, lepsze życie. Tylko dzięki Waszemu wsparciu możemy dalej pomagać.

Poza szczeniakami pod naszą opieką jest kilkadziesiąt psów dorosłych, koszty hotelowania i leczenia są ogromne. Do tego dochodzą koszty z lecznic za wizyty i profilaktykę szczeniąt. Pomóżcie nam dalej pomagać. Każda, nawet najmniejsza wpłata jest dla nas na wagę złota.

Dziękujemy !

Wybierz kwotę


20 
50 
100 
200 
1 000 
Inna
Wpłać teraz
 Bezpieczne płatności online

Aktualności


  • "PIES NA ZAKRĘCIE" Wolontariat na Rzecz Zwierząt Dotkniętych Bezdomnością - awatar

    "PIES NA ZAKRĘCIE" Wolontariat na Rzecz Zwierząt Dotkniętych Bezdomnością

    25.02.19
    25.02.19

    Świątek, piątek czy niedziela pomoc niechaj się udziela! Bezdomniaki są w potrzebie niechaj liczą choć na Ciebie ! O grosika pięknie proszą bo zabiegi dzielnie znoszą. Ale faktur stosik duży wolontariuszkom nie służy.. Wieczny kłopot i zmartwienie, jak pomagać niestrudzenie, jak zebrać środki na pomaganie.. Prosimy usłyszcie wspólne wołanie! I choć rymy nasze proste takie krakowsko-częstochowskie -wierzymy że w kupie jest siła! -że ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka! -że tylko współdziałanie przynosi rezultaty Dlatego pięknie prosimy, choć o drobne wpłaty <3

2 191 zł z 2 500 zł (Cel)
Wpłaciły 33 osoby
Wpłać teraz
 

Wpłaty: 33

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
I.M. - awatar
I.M.
100
Lidia - awatar
Lidia
20
ania - awatar
ania
100
SEBA - awatar
SEBA
500
Zosia, Magda Kasprowiak - awatar
Zosia, Magda Kasprowiak
50
Paulina K - awatar
Paulina K
100
Agnieszka - awatar
Agnieszka
50
Konrad - awatar
Konrad
21
Anna K. - awatar
Anna K.
20

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Stwórz swoją
pierwszą zbiórkę

Nie czekaj, weź sprawy w
swoje ręce teraz!

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij