Iwona Brylińska
Tekst
Powoli wychodzimy z jesienno- zimowej wojny z wszelkimi chorobami kotów. Były zwyciestwa i wiele przegranych bitew.
Niestety, nawet jeśli bitwy bywają przegrane, kosztów tej bitwy nikt nam nie umoży.
W styczniu płaciliśmy faktury na ponad trzydzieści tysięcy. To spowodowało, że wyczyściliśmy konto do zera. Cała kwota uzbierana z odpisu od podatku darczyńców poszła na opłaty. Luty i marzec nadal pozostają nieopłacone.
Drobne kwoty, które udawało się pozyskać z licytacji czy datków szły na bieżące leki i karmę.
Co taka sytuacja oznacza dla nas i naszych zwierząt? Dla zwierząt- brak możliwości kontynuacji leczenia dla tych, które tej kontynuacji wymagają, dla nowo przyjmowanych brak możliwości rozpoczęcia leczenia i ograniczanie się tylko do podania środka przeciwbólowego albo w trudnym przypadku, o który mimo wszystko dałoby się powalczyć- tym razem eutanazja.
Dla nas natomiast to kolejna przesłanka, żeby się poddać i już dać sobie spokój.
Bo pewnych rzeczy się nie przeskoczy, przeciwności losu się nie pokona.
Widmo zamknięcia organizacji nabiera z dnia na dzień ostrzejszych konturów.






Kasia
Powodzenia
Anonimowy Darczyńca
Oby się udało nazbierać pieniądze na czas 💙