Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

Poznaliśmy się z żoną w 2013 roku. Od razu wiedzieliśmy że od dawna należymy tylko do siebie. W 2014 roku urodziła nam się córeczka Luna.Poród miał być naturalny i trwał kilkanaście godzin bez żadnej interwencji lekarza (był zajęty swoją prywatną pacjentką ) a przyjęli ją do szpitala już z odchodzącymi wodami płodowymi. Skończyło się na cesarce robionej w pośpiechu prawie na "żywca",z której ledwo ją wybudzili (problemy z astmą). Od tego czasu zaczęły się problemy ze zdrowiem żony. Coś musieli sknocić podczas cesarki którą robili w pośpiechu opinia jednego z lekarzy. Zaczęła wysiadać jej wątroba co było następstwem kamienicy żółciowej , i tak też ją leczyli co się później okazało niewłaściwie bo przyczyną była źle funkcjonująca trzustka. Do tego doszła jeszcze torbiel na jajniku którą usunęli ale jajnika nie udało się uratować. Pomimo że lekarze twierdzili że mamy znikome szanse na kolejne dziecko w 2015 roku urodziła się Aurora. Teraz mimo że według lekarzy z punktu medycznego żona jest kompletnie bezpłodna (torbiel na drugim jajniku, zrosty po cesarce „endometrioza”, (80%degradacji wątroby?) , nie do końca sprawna trzustka, astma i kilka innych dolegliwości) bez żadnej kuracji hormonalnej o copodejrzewali nas lekarze, jesteśmy w kolejnej ciąży i to bliźniaczej. Po problemach ze znalezieniem ginekologa prowadzącego (prawie żaden nie chciał się podjąć tak skomplikowanej ciąży) wydaniu i zrobieniu wszystkiego co mogliśmy (wszelkie badania prywatnie NFZ nie refunduje) aby donosić ciążę i urodzić, żona musi poddać się kilku zabiegom i być pod stałym nadzorem lekarzy z kliniki na którą już nas nie stać. Do tego dochodzą jeszcze zaległości w opłatach czynszu za mieszkanie które możemy stracić, z tego wszystkiego żona przeszła już kilka załamani nerwowych. Będziemy bardzo wdzięczni za wszelką pomoc. Dziękujemy
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
