Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

To był zupełnie zwyczajny dzień, kiedy Smokey pojawił się w naszym domu.
Mały, szarobury kociak z wielkimi, czujnymi oczami.
Był ciekawski, trochę nieśmiały, ale w jego spojrzeniu było coś, czego nigdy nie zapomnę… spokój i ciepło.
Wiedziałam od razu, że zostanie. Nie tylko w domu – ale w naszym życiu, w naszych sercach.
Za sobą miałam trudne miesiące.
Rzeczy, o których trudno mówić głośno.
Ból, który nosi się cicho w sobie, nawet gdy się uśmiechasz – dla dziecka, które Cię potrzebuje. Dla życia, które musi toczyć się dalej.
Smokey przyszedł w tamtym czasie jak cicha nadzieja.
Nie jako wielki cud – ale jako delikatne, ciepłe „jestem tu”.
Spał z nami. Bawił się z moim synkiem. Wyczuwał mój smutek, zanim wypowiedziałam choć jedno słowo.
Dziś Smokey leży cicho.
Prawie nie je. Prawie się nie rusza. Jego oczy, kiedyś pełne życia, są zmęczone.
Diagnoza: FIP.
To choroba, która często kończy się śmiercią – jeśli nic się nie zrobi.
Ale jest terapia. Skuteczna. Ratująca życie. Także jego.
Zaczęliśmy leczenie. Udało mi się zdobyć leki na pierwsze 20 dni.
Ale to bardzo drogie. Bardzo. A przed nami długa droga.
Walczę – bo go kocham.
Bo mój synek codziennie pyta, czy jego przyjaciel znów będzie zdrowy.
Bo jestem mu to winna – po wszystkim, co nam dał.
Proszę Was o pomoc.
Nie dlatego, że to łatwe.
Ale dlatego, że wierzę, iż razem można czasem osiągnąć to, co samemu wydaje się niemożliwe.
Jeśli możecie pomóc – choćby najmniejszą wpłatą, udostępnieniem, dobrym słowem – pomóżcie nam uratować Smokeya.
Z całego serca – dziękuję.
Za przeczytanie. Za współczucie. Za to, że jesteście.
❤️ Ewelina
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
