Wiktoria Trella
Wizyta u dermatologa za nami. Dostałyśmy leki na świąd. Kontrola za 7-10 dni i wtedy zobaczymy co dalej😭

Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.
Hej! Mam na imię Anielka (podobno, bo jestem Aniołkiem Mamy, ale moje zachowanie trochę odbiega od tego). Mam tylko 2 latka, ale już zdążyłam bardzo zachorować.
6 października bardzo źle się poczułam, nie miałam ochoty jeść (a to do mnie bardzo niepodobne!), wymiotowałam. Mama zapakowała mnie do transportera i pojechałyśmy do pani weterynarz, która stwierdziła, że po prostu boli mnie brzuszek.
Następnego dnia nadal czułam się źle, więc ponownie pojechałam do pani doktor. Dostałam kroplówkę i syropek. Po powrocie do domu, nie wiedziałam co się dzieje. Położyłam się na łóżku i nie mogłam się ruszyć. Gdy było już bardzo późno, mama szukała na Internecie całodobowej kliniki. Szybko wyszłyśmy z domu i popędziłyśmy na autobus, w którym nawet nie miałam siły miauczeć, a to jedno z moich ulubionych zajęć!
Pani doktor była miła i zmartwiła się moim stanem. Mój zwykle różowy nosek był prawie biały. Pobrano mi krew, trochę bolało, ale nie miałam siły protestować. Potem poszłyśmy na USG, to było dziwne uczucie! Na szczęście nie wyszły mi żadne choroby zakaźne. Jednak hematokryt był na poziomie 10%, a minimalna norma to 28. Musiałam zostać w szpitaliku. Pani doktor bała się, że nie przeżyję nocy. Opowiadała mojej mamie różne wersje zdarzeń. Mama zaczęła płakać, chciałam ją pocieszyć, ale nie miałam siły podnieść nawet łapki. Mama pożegnała się ze mną i powiedziała, że muszę wyzdrowieć, bo beze mnie nie da sobie rady. Nie mogłam zostawić mamy samej! Dzielnie znosiłam różne badania, chociaż niektóre bardzo bolały. Następnego dnia pani doktor powiedziała, że musimy zrobić transfuzję. Słyszałam, że mama co jakiś czas dzwoni i pyta, jak się czuję, a ja przecież jej mówiłam, że wyzdrowieję!
A to moje wyniki jak przyjechałam do szpitala:


W niedzielę wróciłam do domu, mama była tak szczęśliwa jak mnie zobaczyła. Niestety, nie czułam się dobrze. Mój hematokryt podniósł się ledwie do 12. Mama bardzo się o mnie bała. Jeździłyśmy na codzienną kontrolę. I ja i mój transporter trochę ważymy, a codziennie jeździłyśmy autobusem, więc mama żartowała, że będzie miała mięśnie jak zawodowy siłacz. Pokornie brałam leki, które mi bardzo nie smakowały! Były gorzkie, a ja lubię jeść tylko to, co mi podpasuje. Wymiotowałam i miałam biegunkę, byłam osłabiona. Doszły kolejny lekarstwa. Zaczęło się trochę poprawiać. Na jednej wizycie pani weterynarz powiedziała, że prawdopodobnie będzie trzeba zrobić aplazję szpiku, ale ja wolałam być w domu! Więc stwierdziłam, że to czas na zdrowienie. Mój hematokryt podskoczył do poziomu 20%. Pani doktor i mama nie wierzyły. Mama nazywała mnie Cudem.
Wszystkie badania, leki to duże pieniążki, a mama stwierdziła, że zrobi wszystko, bym wyzdrowiała.(Sam mój weekend w lecznicy kosztował łącznie 2033 zł!). Nie rozumiem tych wszystkich liczb, więc poproszę mamę, żeby wstawiła zdjęcia. Dzięki pomocy osoby, która też mnie bardzo lubi, udało się przedłużyć możliwość spłaty i trochę zmniejszyć jej koszt.
Mama stwierdziła, że sobie poradzimy, ale widzę, że jest jej ciężko i co jakiś czas siada z kalkulatorem oraz kartką i liczy. Zawsze wtedy siadam do niej na kolanka i przytulam. Bierze dużo nadgodzin, przez co jestem sporo sama, nie jestem na nią zła, ale chciałabym zdrowieć przy niej. Mama się martwi jak jest w pracy, a ja w domu. Nadal się boi, że coś mi się stanie. Zawsze na pożegnanie mnie mocno przytula i mówi, że mnie kocha. Ja wtedy barankuję i daje buziaki.
Chciałabym, aby mama już się tak nie martwiła i była spokojniejsza. Dlatego proszę Was, drogie ciocie i drodzy wujkowie o pomoc dla mnie i mamy. Na wszystkie kontrole, badania, leki, dojazdy, które jeszcze przed nami i może uda się spłacić to, co udało się przesunąć w czasie.
A to moje ostatnie wyniki. Spójrzcie jak zdrowieję!

Bardzo dziękuję tym, którzy mi pomogą. Przesyłam baranki!
Anielka
EDIT:
Teraz mój hematokryt wynosi 42%!! Zdrowieje, lecz nadal musimy kontrolować jego poziom, co wiąże się z kosztami :( więc nadal proszę o pomoc i dziękuję za dotychczasowe serduszko mi okazane!
Wizyta u dermatologa za nami. Dostałyśmy leki na świąd. Kontrola za 7-10 dni i wtedy zobaczymy co dalej😭

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Pomagamy chorym i bezdomnym zwierzętom, ratujemy je w sytuacjach kryzysowych np. w czasie mrozów lub powodzi oraz wspieramy schroniska 🏠🐾
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!

Natalia Słomińska
Zdrowia dla kotki! Trzymam kciuki 🥺❤️