Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

Ostatni złapany maluszek niestety odszedł :-( Mamuśka i Roki nadal walczą a czarny Miki, który najwcześniej dał sobie pomóc wychodzi dzis z kliniki.
W piątkowy wieczór jeden telefon zakłócił naszą wizję spokojnego zasłużonego weekendu. " Kotka przyprowadziła na ogród 3 kociaki- one mają chore oczy, nic nie widzą, udało mi sie złapać jednego, bo oczu już nie mógł otworzyć, mam go w kartoniku, przemywam rumiankiem, ale nic nie pomaga i kociak nie je, co robić?" Nasza wolontariuszka podjechała z zamiarem zostawienia panu leków i kropli, ale na miejscu okazało się, że kociak jest ledwo żywy- oczy spuchniete, gorączka, apatia, odwodnienie. Pojawiła sie tez mamusia, która była głodna więc udało sie od razu złapać ją do klatki łapki na sterylizacje. Kociak otrzymał pierwszą pomoc u zaprzyjaźnionej weterynarz, która przyjęła nas pomimo późnych godzin. Niestety nastepnego dnia rano telefon od pani weterynarz, że obydwa koty maja silna biegunkę- szybko test na panleukopenię i cios- pozytywny! matka i kociak trafiły do kliniki całodobowej, gdzie walczą o życie. W kolejnych dniach udaje sie złapać pozostałe rodzeństwo- każde w coraz gorszym stanie. Od dziś całą czwórka jest w klinice całodobowej w izolatce. Kociaki, nie dość, że mają zaawansowany koci katar to jeszcze panleukopenia! Czy one to przeżyją? Mieliśmy ogromny dylemat co zrobić, bo nie mamy w tej chwili żadnych funduszy! Uspić, leczyć? A może zostawic tam na ogrodzie? Natura sama zdecyduje? Wybraliśmy opcję ratowania, tę najdroższą niestety ale zgodną z naszymi sumieniami. Hospitalizacja, surowica, interferon- koszty sa po prostu ogromne! Błagamy pomóżcie !
ps. Sukcesywnie postaramy się wstawiać fotki. Nie zrobiliśmy w piątek, bo byliśmy skupieni na udzieleniu pomocy. Na zdjęciu jest drugi w kolejności złapany Roki. W tej chwili dojeżdża do kliniki Dixi- wiezie go pan, który znalazł kocięta.
)5.08.2022- Miki- czarnuszek juz mógł opuscić klinikę i kontynuuje leczenie w domu tymczasowym. Kotka i drugi kociak walczą o życie. Mama jest w lepszej formie a Roki- stan dość poważny, nie chce jeść- dzis zostanie wszyta sonda donosowa.
Podsumowanie walki o kocia rodzinkę:
Miki, Roki i Viki pokonali groźnego wirusa. Maluchy ( z uwagi na uszkodzenie gałek ocznych) znalazły miejsce w domu tymczasowym Fundacji Japaczę Sercem. Viki jeszcze jest u nas. Wczoraj otrzymaliśmy na razie 1 fakturę za leczenie Roki. bardzo prosimy o pomoc w spłacie
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
