STOWARZYSZENIE CENTRUM OPIEKI NAD ZWIERZĄTAMI "ŁAP-MY SZANSĘ''
To najtrudniejsza aktualizacja, jaką musimy napisać. 10.05.2026 r. odszedł nasz rudy wojownik, Carmel, przeszedł za Tęczowy Most. Pozwoliliśmy mu zasnąć, otulonemu spokojem i troską, na które czekał przez całe swoje dotychczasowe życie na ulicy.
Kiedy Carmel do nas trafił, był żywym obrazem cierpienia. Miał w ciele stary śrut z wiatrówki, zaropiałe rany i zepsute zęby, które sprawiały mu niewyobrażalny ból. Dzięki Wam i Waszym wpłatom na tej zbiórce, zrobiliśmy coś pięknego – wyrwaliśmy go z tego fizycznego koszmaru. Opłaciliśmy drogą operację stomatologiczną (1650 zł), podaliśmy leki i daliśmy mu ciepły kąt. Przez chwilę w jego oczach pojawiła się ulga. Przestało boleć.
Niestety, przeszłość Carmela i lata życia na ulicy zebrały ukryte żniwo. W ubiegłym tygodniu jego stan drastycznie się pogorszył. Badania wykazały zaawansowaną cukrzycę, ale najgorsze miało dopiero nadejść. W ostatnich dniach u Carmela pojawiły się potężne problemy neurologiczne. Ataki padaczki uderzały co 3 godziny, a jego organizm tracił kontakt z rzeczywistością.
Lekarze weterynarii byli bezradni. Zmasowany atak neurologiczny, skrajne odwodnienie i brak reakcji na leczenie wskazywały na rozległy proces nowotworowy (prawdopodobnie guz mózgu) lub całkowitą niewydolność narządów. Niewidzialny wróg niszczył jego ciało od środka.
Jako Stowarzyszenie "Łap-my szansę" obiecaliśmy mu jedno: że już nigdy nie będzie cierpiał. Nie mogliśmy pozwolić, by ten dzielny kot, który tak wiele już zniósł, umierał w agonii, wstrząsany kolejnymi atakami padaczki. Z ciężkim sercem, ale z pełną odpowiedzialnością, podjęliśmy decyzję o eutanazji.
Dlaczego to nie była porażka? Gdyby nie Wy, Carmel zmarłby samotnie. Zamarzłby pod krzakiem w Bachowicach, trawiony ropą, bólem zębów i postępującym nowotworem. Dzięki tej zbiórce swoje ostatnie miesiące spędził w cieple, z pełnym brzuszkiem i bez bólu zębów. Odszedł, wiedząc, że na tym świecie są ludzie, których obchodził los bezimiennego "niektosia".
Środki, które pozostały na tej zbiórce (i te, które jeszcze zechcecie dorzucić), pozwolą nam uregulować ostatnie faktury za jego heroiczną walkę w klinice weterynaryjnej i badania ratujące życie.
Dziękujemy każdej z osób, która wpłaciła choćby złotówkę. Zrobiliście dla niego coś wielkiego – podarowaliście mu godność na sam koniec jego trudnej drogi.
Śpij spokojnie, rudy twardzielu. 🐾
Zespół Stowarzyszenia "Łap-my szansę"





