Koń w stajni, patrzący w obiektyw.

Pomóź Perunowi!

3 660 zł  z 3 000 zł (Cel)
Wpłaciły 83 osoby
Wpłać terazUdostępnij
 

Są takie święta, kiedy zamiast kolejnej ozdoby na choince, pojawia się coś ważniejszego: nadzieja.

W Pegasusie co roku próbujemy zrobić jedno: odczarować czyjś koniec i zamienić go w początek. Tym razem to były dwa życia.

Najpierw był ON - Perun.

2,5-letni ogierek, jeszcze „dzieciak”, a stan już niepokojący. Pojechaliśmy tam z myślą, że czeka na nas trudny przypadek. Ale rzeczywistość zawsze potrafi uderzyć mocniej.

Perun nie stał dumnie. Był spięty jak struna. Widzieliśmy w nim zwierzę, które nie wie co to bezpieczeństwo. Nogi za długie i krzywe, ciało bez mięśni, jakby całe zbudowane z samego „jakoś to będzie”.

Do tego oddech - głośny, świszczący, taki, który brzmi jak ostrzeżenie.

W takich miejscach krzywa noga i młody wiek nie są „problemem do leczenia”. Są wyrokiem. A my nie pojechaliśmy po wyrok. Pojechaliśmy po szansę.

I wtedy okazało się, że to nie jest historia o jednym koniu.

Gdy Perun był już przy nas, kiedy wydawało się, że „to wszystko”, ktoś z naszych ludzi powiedział: „Czekaj… tu jeszcze ktoś jest.”

To nie był żaden konkretny odgłos, nie dramatyczna scena — raczej ten rodzaj ciszy, w której nagle słyszysz, że coś… woła.

To była mama.

Klacz z oczami, które trudno opisać bez wzruszenia - miękkimi, dobrymi, takimi, w których jest więcej pytania niż pretensji. I od razu było widać, że Perun ma je po niej. Ona również miała „jechać dalej”. W to samo miejsce. Bez prawa do pożegnania.

W Pegasusie często powtarzamy, że ratunek ma sens wtedy, kiedy jest kompletny. I wtedy padło to zdanie, które brzmi jak przysięga:

„Już nigdy nikt jej nie zabierze dziecka.”

Dziś są bezpieczni. Ale ratunek ma swoją cenę - i przyszła faktura.

Święta potrafią wyglądać jak cud.

Tylko że cud w naszym świecie to nie magia - to transport, klinika, badania, lekarze, leki, pasza, czas i ludzie.

A potem… rachunek, który nie znika, nawet gdy serce jest pełne ulgi.

Perun jest młody, ale jego organizm nie zachowywał się jak u zdrowego, zadbanego konia. Dlatego musieliśmy działać szybko.

Co już zostało zrobione / co opłacamy:

- odrobaczenie i szczepienia - to podstawa

- transport ponad 500 km - od handlarza do kliniki i azylu

- kastracja - żeby Perun mógł żyć spokojnie, bez hormonalnego napięcia, bez ryzyka zachowań, które w grupie kończą się nieszczęściem (dla niego i dla innych),

- badania - bo przy takim oddechu i takiej kondycji nie można „zgadywać”, trzeba wiedzieć,

- odżywienie i odbudowa - mądrze i bezpiecznie: tak, żeby nie zaszkodzić, tylko wyprowadzić go na prostą.

Prosimy, pomóż nam spłacić ratunek Peruna.

Nie prosimy o więcej niż teraz jest niezbędne. Prosimy o to, żebyśmy mogli spokojnie powiedzieć: „Tak, uratowaliśmy. I mamy spłacony jego nowy początek.”

Bo obietnica w Pegasusie jest prosta: będą najedzeni i wolni.

A nasze jedyne marzenie to:

pełne magazyny, pełna paszarnia, pełne miski - nie tylko w święta, ale w każdy zwykły dzień.

Dziękujemy, że pomagacie nam robić cuda, które mają sens także po świętach.

3 660 zł  z 3 000 zł (Cel)
Wpłaciły 83 osoby
Wpłać terazUdostępnij
 

Wpłaty: 83

A.B. - awatar
A.B.
30
Beata - awatar
Beata
20
Add alt here
Dołącz do listy
Włodzimierz - awatar
Włodzimierz
100
AGATA TOMCZAK - awatar
AGATA TOMCZAK
15
Olga - awatar
Olga
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50
Joanna Sokołowska - awatar
Joanna Sokołowska
20
buniadunia zwierzolub - awatar
buniadunia zwierzolub
50
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail