Sylwester Lasota - awatar

Sylwester Lasota

Organizator zbiórki

English version below - Zuzanna Stelmańska -  thanks for translation!

Wg. dokumentów nazywam się Mariusz Strohschein, choć używam do wszystkich kontaktów poza urzędowymi imiennie Sylwester Lasota. Urodziłem się w 1985 roku, niestety – jedynie z 5% wzroku zdrowego człowieka. Jako osoba głęboko niedowidząca miałem zawsze wiele problemów w życiu. W szkole uczucie zagubienia, wyśmiewanie mojej niepełnosprawności przez kolegów. Kosztowało mnie to dużo stresu. Chciałem realizować swoją pasje, jaką była informatyka i programowanie, bo to dawało mi radość. Zamierzałem po maturze iść na studia informatyczne. Niestety, zacząłem czuć się coraz gorzej, jeszcze nie wiedziałem, dlaczego – lekarze nie umieli mnie zdiagnozować. Dopiero po paru latach coraz gorszego zdrowia nastąpił kryzys i w 2008 roku trafiłem w stanie ciężkim do szpitala. Byłem w stanie bliskim śmierci, lekarze mówili, że cudem jej uniknąłem. Diagnoza była jasna – krańcowe stadium przewlekłej niewydolności nerek i konieczność dializ do końca życia. Lekarze przedstawili mi jedną alternatywę – przeszczep. I zacząłem przygotowania do przyjęcia transplantacji. Polegało to na serii bardzo szczegółowych i nieprzyjemnych badań w szpitalu, by określić, czy nadaję się na biorcę narządu. W 2010 doszło do transplantacji narządu. Półtora miesiąca leżałem w szpitalu z komplikacjami, dostałem wypis do domu na miesiąc mimo słabego działania przeszczepu – i nastąpił odrzut. Przeszczep funkcjonował 3 miesiące. Było to ogromne obciążenie dla organizmu ze względu na stres szpitali, leki immunosupresyjne i odrzut. Wróciłem na dializy z początkiem roku 2011. Po jakimś czasie zacząłem przygotowywać się do kolejnej próby transplantacji, lekarze twierdzili, że kolejnym razem powinno się udać, że miałem po prostu pecha. I nastąpiła ta chwila, początek 2013 roku i kolejny przeszczep. Były komplikacje, ale znacznie mniejsze – w szpitalu leżałem „tylko” miesiąc. Później nastąpiło 9 miesięcy życia z przeszczepem. Byłem wolny od dializ, ale na tym plusy niestety się kończyły. Dały mi się we znaki skutki uboczne stosowania dużych dawek leków immunosupresyjnych, które zapobiegają odrzutowi nerki. Stopniowo pojawiały się kolejne z opisanych w ulotce możliwych symptomów: depresja, nadciśnienie, problemy z żołądkiem, a na końcu – cukrzyca polekowa. W styczniu 2014 roku trafiłem do szpitala w ciężkim stanie. Miałem ciężką infekcję wirusową spowodowaną lekami immunosupresyjnymi oraz odrzut narządu. Próby uratowania przeszczepu zawiodły, wirus szalał wciąż w organizmie, a dodatkowo zachorowałem na bakteryjną infekcję szpitalną. Byłem w stanie ciężkim, przez 2 miesiące nie mogłem wstać z łóżka. To, że uniknąłem śmierci jest cudem i zawdzięczam to chyba tylko mocnej chęci życia, bo opieka, szczególnie pielęgniarska w szpitalu byłą skandaliczna. Wróciłem na dializy. Na własne żądanie Rodzice wypisali mnie ze szpitala w stanie, w którym nie mogłem wciąż chodzić.  W domu powoli dochodziłem do sił, zacząłem wstawać z łóżka, po pół roku rekonwalescencji wróciłem do sił niewiele gorszych niż przed tym niefortunnym przeszczepem.  Cudem minęły powikłania związane z przeszczepem i odrzutem. Mimo to, straciłem bardzo dużo zdrowia i sił. Lekarze po roku znów zaproponowali próbę przeszczepu, ale ja wiedziałem, że trzeciej próby już nie przeżyję. Moje doświadczenia są jednoznaczne. Mimo coraz gorszego stanu zdrowia postanowiłem budować jak mogłem swoje życie. Zatrudniłem się na etat jako programista, mimo braku formalnego wykształcenia. Byłem chyba najsłabiej widzącym programistą świata. Pracowałem 3 lata – był to dla mnie koszmar,  z powodu dializ było ciężko skupić mi się na pracy, oczy również odmawiały posłuszeństwa. W tym roku musiałem zupełnie zaprzestać pracy zawodowej.

Medycyna zapewniała mi jasną perspektywę – albo kolejny przeszczep, albo dializy do końca życia.

Dializy odbywają się 3 razy w tygodniu, trwają 4 godizny. Licząc czas na podłączenie mnie do maszyny, transportu do stacji dializ – wychodzi 6 godzin. Po dializie przez wiele godzin czuję się osłabiony, rozdrażniony i zmęczony. Dlatego dializa kradnie mi praktycznie cały dzień,  zmieniając go w koszmar. I tak przez 9 lat (dziesięć minus rok przeszczepów) trzy razy w tygodniu.

Dializa wymaga obecności w ramieniu przetoki tętniczo-żylnej, która kieruje krew tętniczą do żyły, co 0zmniejsza ukrwienie ręki, ale pozwala podczas dializy po nakłuciu ręki dwoma igłami przeprowadzić zabieg. Jedna rurka pompuje krew z przetoki do maszyny dializacyjnej, druga oddaje ją do żyły. I tak podłączony do maszyny muszę leżeć 4 godziny. Trzy razy w tygodniu.

Przeszczep, jestem przekonany, zabiłby mnie od razu. Dializy również zabijają, tylko powoli. Z każdym rokiem pacjent dializowany choruje coraz częściej, organizm się wycieńcza. Ja jestem już 10 lat na dializach (z rokiem przerwy na przeszczepy). Jestem jednym z najdłużej dializowanych na mojej stacji dializ. Wg statystyk średnia czas, po którym pacjent dializowany umiera, jest 8 lat. Ja żyję już powyżej średniej. Wg. Badań statystycznych przy długoletniej dializoterapii pojawiają się kolejne powikłania, są to problemy naczyniowe (np. miażdżyca, niewydolność serca,  nadciśnienie tętnicze), problemy z układem kostnym (większa łamliwość, osteoporoza), anemia i liczne inne choroby. Perspektywy, jakie zapewnia medycyna akademicka są jasne, coraz więcej powikłań i śmierć w ciągu kilku lat. Bardzo chciałbym przed tymi powikłaniami się uchronić, i żyć ! Normalnie żyć, dożywając starości. Jedynymi oferowanymi przez nią możliwościami jest dializa lub przeszczep, obie – zabójcze. Jestem młodym człowiekiem (mam 33 lat), mam ogromną chęć i radość życia, taka perspektywa budzi mój głęboki sprzeciw.

Z powodu obu ciężkich chorób, osłabienia wynikającego z dializ i słabego wzroku wymagam opieki Rodziców, mimo 33 lat. Jest to sytuacja niezręczna dla mnie, a dla Nich – trudna. Rodzice są też coraz starsi, zasługują na spokojną emeryturę, a nie perspektywę ciągłej opieki nade mną. Okazują mi wiele miłości i troski, ale ja chciałbym normalnie, samodzielnie żyć. Założyć własną rodzinę. Medycyna zachodnia nie daje mi takiej perspektywy

Zacząłem jednak interesować się zdrowym odżywianiem, powoli zmieniać swoją dietę. Odkryłem, że główną z przyczyn mojej choroby była zła dieta. W 2018 roku przeszedłem na dietę witariańską, a potem – frutariańską. Trafiłem na wiedzę dr. Robeerta Morse ( https://www.drmorsesherbalhealthclub.com/  ), który w swojej ziołowej klinice w USA leczy ciężkie przypadki przewlekłych chorób, nowotworów, zaniku mięśni, a także – zaniku nerek, który występuje u mnie. Metoda bazuje na bardzo głębokim oczyszczeniu organizmu za pomocą diety owocowej i ziół, by odblokować możliwości samoleczenia organizmu. Zacząłem stosować tą metodę, czuję się świetnie – niestety brakuje mi pieniędzy na preparaty ziołowe dr. Morse. Otrzymuję rentę w wysokości razem niecałe 900 zł na rękę, nie przeżyłbym bez pomocy moich Rodziców, którzy jednak nie są niestety zamożni i sami mają głębokie problemy finansowe. 3 tygodniowa kuracja ziołami dr. Morse sprowadzanymi z zagranicy kosztuje około 2 tysięcy złotych, a do całkowitej odbudowy nerek potrzeba zażywać je nieprzerwanie przez wiele miesięcy, a może nawet lat. Przykładowy zestaw ziół do oczyszczania i regeneraci organizmu starczający na 14 tygodni: https://eu.ourbotanicals.com/shop/deep-tissue-cleansing-kits-weeks-1-14/?v=9b7d173b068d Ja potrzebuję dobrać trochę inny zestaw, pozwalający skupić się konkretnie na nerach, dodatkowo by pojawiły się efekty, potrzebne jest mi dużo więcej czasu – choroby degeneracyjne są najtrudniejsze do wyleczenia. Dlatego cena potrzebnych mi preparatów będzie niestety jeszcze znacznie wyższa. Kompletnie nie jestem w stanie sobie z tym poradzić finansowo ani ja, ani moi Najbliźsi. Częścią mojej terapii oczyszczania i regeneracji jest również post sokowy, polegający na spożywaniu przez określony czas jedynie soków owocowych lub owocowych i warzywnych. Niestety, wyciskarka wolnoobrotowa jaką posiadam nie radzi sobie z tak intensywną pracą, potrzebna jest mi bardziej trwała i o większej mocy, ten model byłby idealny: https://www.eujuicers.pl/wyciskarka-sana-euj-707-firmy-omega-chrom Niestety - również mnie na nią nie stać, co również bardzo utrudnia mój proces leczenia. Dlatego pokornie proszę o wsparcie, w miarę możliwości. Tylko kuracja alternatywna, głębokie oczyszczanie daje mi nadzieję na dalsze życie. Daje mi nadzieje na samodzielność. Daje mi nadzieję na lepszą przyszłość po ostatnich 10 latach koszmaru lekarzy, szpitali i chorób. Proszę, pomóż…


English version:

According to documents, my name is Mariusz Strohschein, although everywhere but for administrative matters I call myself Sylwester Lasota. I was born in 1985 with unfortunately only 5% of the eyesight of a healthy person. As a severely visually impaired person, I have always had many problems in my life. I felt lost at school and kids mocked me for my disability. It cost me a lot of stress. I wanted to pursue my passions: computer science and programming because it gave me joy. I was going to study IT after high school. Unfortunately, I started to feel worse and worse, but I didn’t know why since doctors were unable to diagnose me. After a few years of my health gradually deteriorating, a crisis occurred and in 2008 I found myself in critical condition in hospital. I was close to death, doctors said I had escaped her by a miracle. The diagnosis was clear: extreme stage of chronic renal failure and the need for dialysis for the rest of my life. Doctors offered me an alternative - a transplant. So I started preparing for the procedure. It consisted of a series of very detailed and unpleasant tests at the hospital to determine if I am eligible. The transplantation occurred in 2010. Complications kept me in the hospital for a month and a half, I got discharged for a month despite the poor transplant function, and then the graft was rejected. The transplant functioned for 3 months. Stress of hospitalization, immunosuppressive drugs and transplant rejection were a huge burden for my body. I returned to dialysis at the beginning of 2011. After some time I started to prepare for another transplant attempt; doctors said that the next time I should succeed, that back then I just had no luck. And the time came, it was the beginning of 2013, my second transplant. There were complications, but much smaller: I spent “only” one month in hospital. I lived for 9 months with the transplant. I was free from dialysis, but unfortunately that was the only positive outcome. I have been affected by the side effects of high doses of immunosuppressive drugs that prevent renal rejection. Gradually, the symptoms as described in the leaflet appeared: depression, hypertension, stomach problems, and finally, drug-induced diabetes. In January 2014, I was hospitalized in critical condition. It was a severe viral infection caused by immunosuppressants and organ rejection. Attempts to save the transplant failed, the virus was still raging throughout my body, and I contracted a hospital-acquired bacterial infection. I was in critical condition, bed-bound for two months. It is a miracle that I escaped death and I believe I owe it entirely to my strong desire to live, because the hospital service, especially the nursing care, was scandalous. I returned to dialysis. At my own request, my parents discharged me from the hospital. I still couldn’t walk. At home, I was slowly regaining strength, I started getting out of bed, and after six months of convalescing, I came back to strength, not much worse than before this unfortunate transplant. The complications associated with transplantation and rejection miraculously disappeared. Still, I had lost a lot of health and strength. After one year, doctors proposed a transplant again, but I knew that I would not survive the third attempt, my experiences left me with no doubt. In spite of poor health, I decided to get hold of my life as much I could. I found a job as a programmer, even though I had no degree. I worked for 3 years as a programmer with probably the world’s worst eyesight. It was a nightmare, due to dialysis it was hard to focus on work, and my eyes refused to obey. This year I had to stop working completely.

Medicine provided me with a clear perspective: either another transplant or dialysis until the end of my life.

Dialysis is done three times a week, for four hours a day. Including the time to connect me to the machine and commuting to the dialysis center - six hours altogether. After the dialysis, I feel weakened, irritable and tired for many hours. That's why dialysis steals practically all my day, turning it into a nightmare. And it’s been so for the last 9 years (ten minus one year of transplants), three times a week.

Dialysis requires a two needle puncture and an arteriovenous fistula in the arm directing the arterial blood into a vein, which reduces blood supply to the hand, but allows for the procedure to be performed. One tube pumps the blood from the fistula to the dialysis machine, the second one puts it back into the vein. And while attached to the machine, I have to lie down for four hours. Three times a week.

I’m positive that a next transplant would kill me right away. Dialysis kills too, just slowly. With each year, the dialysis patient falls ill more and more often, while the body deteriorates. I have been on dialysis for 10 years already (with one year hiatus de to transplants). I am one of the longest treated patients in my dialysis center. According to statistics, the average time after which a dialysis patient dies is eight years. I have already lived above average. Statistical studies say that long-term dialysis treatment is followed by further complications, such as vascular problems (e.g. atherosclerosis, heart failure, hypertension), problems with the skeletal system (brittle bones, osteoporosis), anemia and numerous other diseases. Prospects offered by academic medicine are clear: more and more complications and death within a few years. I would like to protect myself against these complications and live! Normally live, until old age. The only options I’m offered are dialysis and transplant, both deadly. I am a young man (33 years old), I have a great desire and joy of life, so this perspective is something I feel very opposed to.

Due to both serious diseases: debilitation resulting from dialysis and poor eyesight, I require parental care despite being 33 years old. This situation is awkward for me and difficult for them. My parents are getting older, they deserve a peaceful retirement, not the prospect of constant care over me. They show me a lot of love and care, but I would like to live a normal, independent life. Set up my own family. Western medicine does not give me such a prospect.

However, I started to be interested in healthy eating, and have been slowly changing my diet. I found that the main reason for my illness was a bad diet. In 2018, I switched to a raw-food diet and later a fruitarian diet. I came across the knowledge of Dr. Robert Morse (https://www.drmorsesherbalhealthclub.com/), who in his herbal clinic in the US cures severe cases of chronic diseases, cancer, muscle wasting, as well as kidney atrophy, which occurs in me. The method is based on a very deep body cleanse with a fruit diet and herbs in order to unlock the self-healing potential of the body. I started using this method and I feel great - unfortunately I don’t have enough money for Dr. Morse herbal products. I receive a disability pension in the amount of less than 900 zlotys (approx. USD 240), I wouldn’t have survived without the help of my parents, who unfortunately are not affluent and have deep financial problems themselves. The 3-week herbal treatment by Dr. Morse imported from abroad costs about 2,000 zlotys (USD 540), and for my kidneys to be completely restored I would have to use it continuously for many months, or even years. Here is an example set of cleansing and body regeneration herbs that would suffice for 14 weeks: https://eu.ourbotanicals.com/shop/deep-tissue-cleansing-kits-weeks-1-14/?v=9b7d173b068d. I need to choose a little different set to focus on my kidneys, though. And in order to see the effects, a lot more time is needed - degenerative diseases are the most difficult to cure. Therefore, the price of the products I need will unfortunately be much higher. I am completely unable to deal with it financially, neither are my relatives. Juice fasting, which consists of consuming nothing but fruit/fruit and vegetable juice for a period of time, is also a part of my detox and regeneration treatment. Unfortunately, the slow-speed juicer I have is not able to cope with such an intense work, I need a more durable and more powerful one. This model would be perfect: https://www.eujuicers.pl/wyciskarka-sana-euj-707-firmy-omega-chrom. Unfortunately - I can’t afford it either, which also hinders the healing process. Therefore, I am humbly asking for support, if it is within your possibilities. Only through deep cleansing, an alternative treatment, can I hope for further life. For independence. For a better future after the last 10 years of the nightmare of doctors, hospitals and diseases. Please help…

Wybierz kwotę

Aktualności

  • Sylwester Lasota - awatar

    Sylwester Lasota

    18.10.18
    18.10.18

    Z ostatnich zamówień jesczze dostałem to. Dziękuję Wam!!!

    Zdjęcie aktualności 20 892

Komentarze

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    02.10.18
    02.10.18

    Dużo zdrowia i radości z życia. Powodzenia!

    • Sylwester Lasota - awatar

      Sylwester Lasota - Organizator zbiórki

      03.10.18
      03.10.18

      Dziękuję serdecznie!!!

  • Jacek I - awatar

    Jacek I

    01.10.18
    01.10.18

    Zdrowia życzę

    • Sylwester Lasota - awatar

      Sylwester Lasota - Organizator zbiórki

      01.10.18
      01.10.18

      Dziękuję!

  • Asia - awatar

    Asia

    24.09.18
    24.09.18

    Powodzenia kochany!!! ❤

    • Sylwester Lasota - awatar

      Sylwester Lasota - Organizator zbiórki

      25.09.18
      25.09.18

      Dziękuję serdecznie!!! :D

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    17.09.18
    17.09.18

    Życzę dużo zdrówka!

    • Sylwester Lasota - awatar

      Sylwester Lasota - Organizator zbiórki

      18.09.18
      18.09.18

      Dziękuję! :D

  • Gienek - awatar

    Gienek

    16.09.18
    16.09.18

    Trzymaj się ziomek!

    • Sylwester Lasota - awatar

      Sylwester Lasota - Organizator zbiórki

      16.09.18
      16.09.18

      Dziękuję!

Sylwester Lasota - awatar

Sylwester Lasota

Organizator zbiórki

Wpłaty - 190

Izabella Studniarek - awatar
50
Izabella Studniarek
Wiola - awatar
20
Wiola
Anonimowy Darczyńca - awatar
5
Anonimowy Darczyńca
Beata - awatar
50
Beata
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca
bartosz giza - awatar
20
bartosz giza
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Patrycja - awatar
20
Patrycja
Anonimowy Darczyńca - awatar
200
Anonimowy Darczyńca
Marcin Bodzioch - awatar
20
Marcin Bodzioch

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij

Pomagam.pl korzysta z plików cookie na zasadach opisanych w polityce prywatności, która uległa zmianie. Dowiedz się więcej.