Kokos - 4 miesięczny hodowlany chłopak, który został znaleziony wolno biegający po osiedlu.
Wszystko było dobrze - badania w porządku, został zaszczepiony. Niestety, nikt nie był zainteresowany jego adopcją. Nawet wystąpił w telewizji, ale pytań o niego brak.
To taki pocieszny uszak - ciekawski, kochający ludzi i jedzenie. Dwa tygodnie temu zauważyliśmy coś dziwnego na jego nosie.
Bardzo źle się czuł, nie chciał jeść, miał kręcz szyi i śluz w odbycie. Niestety, była to sobota, ale mimo to, nasza niezawodna Pani Doktor przyjechała go zobaczyć i podać leki.
Objawy nie pasowały do niczego konkretnego. W poniedziałek trafił na hospitalizację. W znieczuleniu i po oczyszczeniu rany, okazało się, że sytuacja wygląda dużo poważniej.
Obecny był obrzęk i więcej ran. Najbardziej skłaniamy się ku temu, że to sprawka naszej króliczki Pandy - gdy jeszcze mieszkała w najniższej klatce, potrafiła z niej uciekać. Najprawdopodobniej to ona go ugryzła, być może wielokrotnie.
Od dwóch tygodni rany się nie goją. Wdała się martwica. Kokos ma dziurę w policzku, ropną wydzielinę, ogromny obrzęk.
Jest ciągle na hospitalizacji, co generuje ogromne koszta. Do tego leki, badania, naświetlania rany. Do tego wszystkiego na USG wyszło zapalenie jelit...
Myśleliśmy, że maluch szybciej z tego wyjdzie, a jest niestety coraz gorzej. Nasz budżet skupia się aktualnie na 14 królikach wyrzuconych w lesie i nie jesteśmy przygotowani na dodatkowe obciążenia...
Prosimy o pomóc w walce o życie Kokosa. On walczy, więc nie możemy się poddać.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
Justyna C
Walcz Kokos 🩷