Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

Czasem śni mi się, że spadam w dół i nie ma nikogo aby mnie złapać, że cokolwiek bym nie zrobiła nie mogę uniknąć upadku i zmienić sytuacji w której się znajduję....
Ogarnia mnie ciemność, przerażająca samotność i kompletny brak perspektywy...
Potem budzę się i przypominam sobie, że nie jestem na tym świecie sama...
Odkąd pamiętam byłam silną, niezależną, zdeterminowaną i konsekwentną w swoich działaniach osobą. Pomagałam jak tylko mogłam, służyłam swoją mądrością, wsparciem i zawsze ciepłym sercem pełnym miłości. Można powiedzieć, że do pewnego czasu moje życie choć nie raz trudne i skomplikowane, było pełne radości, spełnienia oraz wiary, że cokolwiek mnie nie spotka poradzę sobię i spadnę na przysłowiowe cztery łapy.
Rok temu zaczęłam spadać....
Moja przygoda z boreliozą zaczęła się dość niepozornie. Po raz pierwszy moim życiu zaczęłam tracić siłę do życia. Codziennie pełna energii i optymizmy nagle zaczęłam gasnąć... Po miesiącu szczegółowych badań znalazłam przyczynę - BORELIOZA. Borelioza, która w moim przypadku była już moim cichym zabójcą od blisko 15 lat.
Niedługo później musiałam zrezygnować z pracy. Pomimo kwalifikacji na światowym poziomie i ogromnych perspektyw rozwoju kariery z ogromnym żalem musiałam porzucić ukochany projekt i rozpocząć mozolną walkę z chorobą.
W krótkim czasie okazało się, że choroba zabrała mi całe życie....
Nie tylko nie mogłam pracować w swoim ukochanym zawodzie, ale bywały dni gdy ogromnym trudem było wstanie z łózka czy wejście kilka schodków pod górę. Bolące stawy, problemy z sercem, zaniki świadomości, pamięci i kojarzenia tego co się dzieje wokół stały się moją codziennością na kolejne miesiące. Gdy szukałam metod leczenia czytałam o tym, że borelioza to życie za szybą. Wtedy tego nie rozumiełam, ale dziś wspominam jak tygodniami siedziałam patrząc w dal i nie umiejąc odczytać co się dzieje. Jakbym była gdzieś obok swojego życia, którego nie mogę dotknąć, doświadczyć ani na nic zareagować.
Dzięki pomocy rodziny i przyjaciół udało mi się przetrwać ten ciężki rok, próbując niemal każdej metody leczenia, która była dla mnie dostępna. Zawieszona pomiędzy chęcią wyzdrowienia a poczuciem winy za konsekwentnie pogarszająca się z miesiaca na miesiąc sytuacją finansową robiłam wszystko aby stanąć na nogi. Niestety ten krąg poczucia winy spowodował w efekcie stany depresyjne, które też są jednymi z objawów tej podstępnej choroby. Poza bliskim otoczeniem nie wiele osób wiedziało co się, że mną dzieje. Z natury jestem osobą, która nie lubi obarczać innych swoimi problemami, nie marudzi i rzadko daje po sobie poznać, że coś jest nie wporządku.
Mówi się, że Borelioza to cichy zabójca, gdyż objawy są nieprecyzyjne, zmienne w czasie, cieżko wykrywalne co skutkuje brakiem wiary otoczenia i samego zainteresowanego w swoje dolegliwości. Skutków nie trzeba się domyślać - motywacja do walki z chorobą z dnia na dzień maleje zamieniając się w poczucie zagubienia, poczucia winy, dezorientacji i utraty wiary w siebie.
Dziś mogę powiedzieć, że wygrałam pierwszą bitwę. Od miesiąca odzyskałam trzeźwość umysłu a ciało pozwala na normalne, samodzielne funkcjonowanie na co dzień.
Borelioza zabrała mi wszytsko co kochałam. Dała mi jednak coś w zamian. Ten czas zatrzymania pozwolił mi wyruszyć w cudowną podróż wgłąb siebie odkrywając mój nowy talent - nieograniczoną i wyjątkową emaptię dzięki której mogę pomagać innym w ich rozwoju duchowym. Ukończyłam też kurs coachingowy aby móc pomagać innym w podobnej sytuacji do mnie.
Dlatego dziś z tego miejsca po raz pierwszy w życiu muszę otwarcie się przyznać, że to ja potrzebuję Waszej pomocy.
Takich osób jak ja jest wiele. Nie jestem lekarzem i na leczeniu się nie znam ale chce pomagać innym ułożyć sobie życie wokól tej choroby aby stała się ich przyjacielem a nie wrogiem tak jak pomogłam sobie.
W głębi serca czuję, że mam jeszcze na tym świecie dużo dobrego do zrobienia. Chce walczyć i iść dalej przed siebie, spełniać marzenia moje i innych i realizować pasje. To nie jest jeszcze dla mnie czas aby się zatrzymać.
Na dole podaje adres mailowy. Jeżeli masz do mnie jakieś pytania albo chciałbyś mnie lepiej poznać lub podzielić się swoja historią, zapraszam Cię o kontaktu. Może też chorujesz na boreliozę i chcesz wymienić się doświadczeniem. Może potrzebujesz wsparcia w swoim rozwoju duchowym. Jeżeli tylko będzie to możliwe chętnie podzielę się z Tobą tym co mam w zamian za Twoją pomoc.
Nie jesteśmy sami.
Z głebi serca,
Agnieszka
www.wygrajzborelioza.pl
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
