Zbiórka Wyścig Ryszarda o zdrowie - miniaturka zdjęcia

Wyścig Ryszarda o zdrowie

Zbiórka Wyścig Ryszarda o zdrowie - zdjęcie główne

Wyścig Ryszarda o zdrowie

153 629 zł z 160 000 zł (Cel)
Wpłaciło 2 101 osób
Wpłać teraz
9 912 udostępnień

10 czerwca 2018 roku legenda polskiego kolarstwa Ryszard Szurkowski uległ poważnemu wypadkowi podczas wyścigu w Niemczech. Jest sparaliżowany - pomóżmy mu odzyskać zdrowie. Przed nim jeszcze wiele miesięcy ciężkiej i bardzo kosztownej rehabilitacji. 

- Karetka przywiozła zmasakrowanego człowieka, nie ma przy sobie papierów, nie wiemy kto to jest, ma około 55 lat i żółte kolarskie buty...

Przed pięcioma miesiącami podczas wyścigu masters w Kolonii, Ryszard Szurkowski uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Sparaliżowany, uparcie walczy o powrót do zdrowia. Jest nadzieja, że stanie się to w Uzdrowisku Kamień Pomorski, jednym z najnowocześniejszych centrów rehabilitacyjnych w Polsce.

Może ktoś zapytać dlaczego dopiero dziś, po paru miesiącach dowiadują się państwo o tragicznym wypadku Ryszarda Szurkowskiego. Odpowiedź jest prosta. Takie było życzenie jego samego. Nie chciał by temu wypadkowi nadano rozgłos, zakładano fundację i zbierano pieniądze na ewentualne leczenie. Ale gdy okazało się że dalsza rehabilitacja neurologiczna po urazie rdzenia kręgowego potrwa dłużej niż początkowo zakładano, a koszty znacznie wzrosną i przekroczą możliwości finansowe rodziny, Ryszard zgodził sie na upublicznienie wiadomości o wypadku i stanie swego zdrowia. A zatem raz jeszcze, podobnie jak w wielu innych tego typu przypadkach odwołujemy się do wspaniałomyślności czytelników, kibiców, amatorów kolarstwa a może po prostu jazdy na dwóch kółkach, i zwracamy się z prośbą o finansowe wsparcie walczącego o powrót do sprawności fizycznej wielkiego mistrza.

Jak możesz pomóc?

1) Kliknij przycisk "Wpłać teraz" i przekaż dowolny datek na pomoc Ryszardowi Szurkowskiemu,

2) Udostępnij tę zbiórkę rodzinie, przyjaciołom, rodzinie na swoich mediach społecznościowych, za pomocą maila czy SMSa - im więcej osób dowie się o akcji, tym większa szansa na jej powodzenie.


To była 102 edycja kolarskiego wyścigu jednodniowego Rund um Koeln. Największy klasyk w Niemczech. 4500 kolarzy na starcie. Zawodowcy mający do pokonania ponad 200 km, amatorzy ścigający się na trasie 126 km i mastersi podzieleni na kilka kategorii wiekowych. Ryszard i jego wieloletni, sprawdzeni i serdeczni przyjaciele Krzysztof Kozanecki z Poznania, Tomasz Derejski z Kielc, dziś mieszkający w Kolonii i pełniący rolę gospodarza, oni dwaj i jeszcze Clemens Ujejski, były kolarz Lecha Poznań też mieszkający w okolicach Kolonii, wystartowali w grupie 60+. Scigali się na tej trasie wielokrotnie i świetnie ją znali. Mają czarne stroje, spodenki i takie same koszulki z napisem TEAM Szurkowski Polska. Pięknie sie prezentują, logo sprawia, że są i znani i dumni. Lider zespołu jedzie z numerem startowym 3540 umieszczonym i na koszulce i na kasku, ale nikt nie przypuszczał, że po kraksie, nie będzie po nich nawet śladu.

Wszystko pamiętam, bo o dziwo, nie straciłem ani na moment przytomności”, opowiada Ryszard kończąc kolejny tydzień pobytu w ośrodku rehabilitacyjnym w Konstancinie. „To było kilka kilometrów przed metą. Szeroka ulica i niesamowite tempo. Około 40 km/godz. Zbliżaliśmy się do wysepki. Większość kolarzy jechała prawą stroną, ale dwóch przede mną chciało prawdopodobnie ominąć wysepkę z lewej. Jeden z nich „liznął” koło, szczepili się kierownicami i w ułamku sekundy leżeli obydwaj. Kraksa. Niby nic specjalnego. Ale nie miałem najmniejszych szans. Fiknąłem nad kierownicą uderzając twarzą w asfalt. Najpierw wpadło na mnie dwóch kolarzy, a potem kilkunastu, a może i kilkudziesięciu. Słyszałem szczęk rowerów, krzyk kolarzy i sygnał karetki.”

Dzień 10 czerwca 2018 to nie jeden tragiczny dzień w życiu Ryszarda. 11 września 2001 roku w ruinach World Trade Center w Nowym Jorku ginie w wieku 31 lat jego syn Norbert. Kilkanaście lat wcześniej wyjechał z matką Ewą na stałe do USA. Pracował na Manhattanie i poszedł coś załatwić w jednym z tamtejszych biur. A dzień wcześniej powrócił z córką z wakacji w Polsce... Dziś, a może i nigdy nie było miejsca na publiczne wspomnienie. Takie jest prawo ojca. Dziś wspomnienia są inne. Na szczęście mniej tragiczne.

„Jeszcze szpital w Kolonii – powraca Ryszard. „Tomografia. Czułem jak rozcinają mi koszulkę i spodenki. I jedziemy na blok operacyjny, najpierw pierwsza operacja kręgosłupa, następnego dnia druga, a po tygodniu rekonstrukcja twarzy. Pani chirurg żartowała, że z niczego musi mi zrobić nową twarz. Dziś widzę, że egzamin zdała celująco”. 

Iwona Szurkowska, żona Ryszarda też ma swoje wspomnienia związane z wypadkiem męża. „To traumatyczne doświadczenie. Najpierw w Kolonii pierwsza diagnoza: uszkodzony rdzeń kręgowy i czterokończynowe porażenie, potem po operacji twarzy nie byłam pewna, czy mąż to w ogóle przeżyje. Po trzech tygodniach przenosiny do kliniki rehabilitacyjnej w Herdecke. Po prawie dwumiesięcznym pobycie w Niemczech zdecydowaliśmy się na powrót do Polski. Przyjaciele rozpoczynają działania. Zawsze ci sami, ci z Teamu Szurkowski. Dodatkowo do akcji wkraczają dr Paweł Baranowski z Centrum Stocer w Konstancinie, Filip Nowak dyrektor Mazowieckiego NFZ i przyjaciele z kolarstwa: Miecio Nowicki, Henio Charucki, Szymon Krotosz. Miejsce w szpitalu „Stocer” w Konstancinie, samolot sanitarny, trzymiesięczna rehabilitacja i stałe, choć umiarkowane postępy. Najważniejsze są nogi, ważne by mógł na nich ustać i potem zaczął chodzić. Pewnie już w Kamieniu Pomorskim z wykorzystaniem najnowocześniejszych aparatów i urządzeń. W tym egzoszkieletu i lokomatu. Jestem optymistką, Ryszard też, będzie dobrze, musi być dobrze. To jego najważniejszy i najtrudniejszy wyścig w życiu.Powoli schodzi z nas olbrzymie napięcie, bo jest nadzieja...”.


Operacja samej twarzy Ryszarda Szurkowskiego w klinice Uniwersyteckiej w Kolonii trwała ponad siedem godzin. I była trzecią w kolejności. Najpierw zajęto się poturbowanym kręgosłupem, twarz musiała poczekać. Uszkodzona czaszka, połamana w kilku miejscach szczęka i zdeformowany nos, zmiażdżona warga, powypadkowe zdjęcia oczywiście są, ale Ryszard nie zgadza się na ich pokazanie. Zbyt makabryczne. Utrata władzy w czterech kończynach, zmiażdżony kręgosłup, pięciomiesięczna już rehabilitacja i ciągle jeszcze nieznana perspektywa. Lekarze i fizjoterapeuci są bardzo ostrożni w wydawaniu jakichkolwiek opinii

Autor tekstu: Krzysztof Wyrzykowski


Wybierz kwotę


20 
50 
100 
200 
1 000 
Inna
Wpłać teraz
 Bezpieczne płatności online

Komentarze


  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    16.09.19
    16.09.19

    Hugs!

  • Jacek Ramone - awatar

    Jacek Ramone

    13.09.19
    13.09.19

    Absolutny idol mojego dzieciństwa i życia. miliony minut wysłuchanych z radioodbiornika czekając na sygnał Wyścigu Pokoju. Pamietam jako niespełna dziesięcioletni chłopiec przeżywałem " Karlove Vary" , wszyscy o tym mówili, wygrane Wyścigi Pokoju i etapy na wyścigach, no i ta Barcelona! Panie Ryszardzie wkrótce komenda " Na Rower Marsz i Jazdaaaa!

  • Janusz Morbitzer - awatar

    Janusz Morbitzer

    12.09.19
    12.09.19

    Panie Ryszardzie, sam uprawiałem kolarstwo (do dziś jeżdżę amatorsko), był Pan moim Idolem. Pamiętam podczas Wyścigu Pokoju napisy na szosie (chyba k. Żywca): "Rysiu my w Ciebie wierzymy". Powtarzam te słowa teraz, a teraz są szczególnie ważne i znaczą jeszcze więcej. Pozostaję z głęboką wiarą, że odzyska Pan sprawność i wsiądzie na ukochany rower - z serca tego życzę. Pozdrawiamy najserdeczniej, Janusz Morbitzer z Małżonką Kasią (też miłośniczką kolarstwa).

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    11.09.19
    11.09.19

    Panie Ryszardzie, Życzę serdecznie, i mocno wierzę, że Pana silny duch i wola walki pokonają doraźną słabość ciała. Marek Tylko trochę młodszy, ale prawie Pański rówieśnik i jak Pan, wciąż aktywny sportowo.

    • Lions Club Poznań 1990 - awatar

      Lions Club Poznań 1990 - Organizator zbiórki

      11.09.19
      11.09.19

      Bardzo dziękujemy za pomoc. Koszt rehabilitacji to kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie i każde wsparcie finansowe jest na wagę złota . Zarząd LC Poznań 1990

  • Sylwester Roszak - awatar

    Sylwester Roszak

    09.09.19
    09.09.19

    Wytrwałości Mistrzu. Pozdrawiam

153 629 zł z 160 000 zł (Cel)
Wpłaciło 2 101 osób
Wpłać teraz
9 912 udostępnień

Wpłaty: 2 101

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Jurek - awatar
Jurek
20
Piotr Z - awatar
Piotr Z
100
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Filip Zawadzki - awatar
Filip Zawadzki
20
Gosc - awatar
Gosc
15
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
9
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Stwórz swoją
pierwszą zbiórkę

Nie czekaj, weź sprawy w
swoje ręce teraz!

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij