Eliza Ka
Miałam ogromną nadzieję, że nie będę musiała tego pisać, ale nasza śliczna myszka odeszła. Ostatnio pisałam, że pojawiły się zmiany w płucach, przez co nie mogliśmy kontynuować radioterapii. Konieczne było ustabilizowanie Vesy oddechowo, co się nam na szczęście udało. Vesuvia zaczęła dużo lepiej oddychać, zaczęła też samodzielnie jeść! To był ogromny przełom. W ostatnich dniach miała nawet wyjątkowo dużo energii. Domagała się głaskania, była bardzo aktywna. Dzień przed śmiercią pojawił się spadek aktywności, spędziła ten czas na odpoczynku i spaniu. Następnego dnia jej organizm zaczął się po prostu wyłączać. Umarła mi na rękach, była wśród osób, które kochały ją całym sercem. Wszystko stało się nagle, dzwoniliśmy już do weterynarza, aby przyjechał i zrobił to, co i tak za chwilę miało nastąpić. Weterynarz nie zdążył nawet do nas dojechać. Mimo wszystko nasza Vesuvia umarła w spokoju. Po prostu zasnęła, nie zaczęła się dusić, nie czuła bólu, a to jest dla nas najważniejsze. Dziękuję wszystkim dobrym ludziom za pomoc w opłaceniu leczenia. Jestem przekonana, że gdyby nie pojawiły się przerzuty Vesuvia miałaby ogromną szansę na wyleczenie. Radioterapia już po kilku sesjach przyniosła wspaniałe efekty, odzyskaliśmy naszego kota - na krótko, to fakt, ale chociaż tę chwilę spędziła w dobrym samopoczuciu. To bardzo cenne. Węzły chłonne zdążyły się zmniejszyć do stanu sprzed choroby, wydzielina przestała lecieć, nie musieliśmy męczyć jej ciągłym wycieraniem pyszczka. Jestem bardzo wdzięczna za każde wsparcie. Jednocześnie zachęcam każdego, kto będzie miał kota/psa bądź inne zwierzę z nowotworem, aby skonsultować się z lekarzem weterynarii specjalizującym się w onkologii zwierzęcej. Sama doświadczyłam ile potrafi dać naświetlanie, a była to niezwykle trudna sytuacja i bardzo zaawansowany stan, z jakim przyszło nam się zmierzyć. Dziękuję raz jeszcze. Żegnaj moja księżniczko.








Nikt się tego nie spodziewał, wszystko stało się tak szybko. Od razu umówiliśmy Vesuvię na tomograf głowy i endoskopię jamy nosowej, żeby wiedzieć jak bardzo zaawansowane są te zmiany. Tomograf pokazał, że jest strasznie (wciąż czekamy na dokładny opis z badania). Doktor Piotr Skrzypczak (Katedra Chirurgii, Wydział Medycyny Weterynaryjnej, Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu) nie zdecydował się nawet na badanie endoskopowe, bo nie było sensu obciążać jej w tej sytuacji.
Vesuvia nie może jeść ani pić, karmimy ją strzykawką, a i tak nie jest najlepiej. Musimy bardzo uważać, żeby się nie podduszała. W końcu z całkowicie zapchanym nosem i zwężonym przełykiem, oddychając jedynie pyszczkiem, ciężko jest przełknąć nawet najmniejszą ilość jedzenia.









Kinga
Powodzenia!
Kuba Koss
😻