Katarzyna Piekielna - awatar

Katarzyna Piekielna

Organizator zbiórki

"Wczoraj w nocy ok. 2-3 w nocy wracając z chłopakiem do domu znaleźliśmy kotkę na oko 1-2 lata. Łasiła się, rozmruczana szła cały czas za nami aż do domu. Została znaleziona przy ulicy Dąbrowskiego 142. Ma naderwane uszko, z boku na brzuchu wyłysiałe? wygolone? miejsce. Jak dla mnie kotka ma zaokrąglony brzuszek nie mocno ale... może być w ciąży. Weterynarza pewnie ogarnę dopiero jutro bo nie wiem jak to dzisiaj funkcjonuje. Niestety kotki nie będę mogła zatrzymać na dłuższą metę, gdyż mam mysz w domu i nie chce doprowadzić do jakiejś tragedii. Jeśli ktoś byłby chętny przygarnąć miziaka albo zna właściciela proszę o kontakt."

Taki był mój pierwszy post na fb. Było to Boże Ciało kiedy znalazłyśmy się u pierwszego weterynarza. Obmacali ją, ustalili jej wiek na 3lata, zrobili usg na którym nic nie wykryli, stwierdzili tylko że jest nagazowana i dali jej leki na odrobaczenie, które potem okazały się lekami tylko na pchły. Nie zrobili na mnie dobrego wrażenia. Kot wymiotował, nie wypróżniał się, bardzo dużo pił. Poszłam do drugiego weterynarza. Kolejne obmacanie. Kot wydęty, z gorączką. Opisałam wszystkie objawy dodając do tego "kaczy chód" (takie dziwne wykręcanie nóżek). Dostała przeciwzapalne, przeciwwymiotne, coś na poprawę apetytu i wreszcie leki na odrobaczenie. Zrobiłam jej badania na fiv i felv - ujemne. Kot zrobił kupę raz od jakiegoś tygodnia. Dalej kontynuujemy to samo leczenie, ale sytuacja się nie poprawia kot cały czas wymiotuje pomimo zmiany jedzenia. od kociego po surowe mieso a nawet gotowanego. Badanie krwi wykazało, że wątroba jest w  niefajnym stanie dostała tabletki na nią, do tego laktulozę i parafinę. Kot zrobił drugą kupę w przeciągu 2tygodni. Zostałyśmy skierowane do kliniki na rtg z kontrastem. Tam zrobili jedno zdjęcie i stwierdzili że kontrastu już nie trzeba bo na zdjęciu widać tylko lekkie zgrubienie jelita pomimo moich próśb aby je zrobili. Zrobili USG ale zbytnio nic nie zauważyli. Postawili diagnoze zespołu jelita drażliwego. Dostała kolejne leki przeciwwymiotne, codziennie parafinę i kolejne kombinowanie z karmą. Zlecili badanie kału. Pomimo mojego nacisku na to że kotu nieładnie pachnie z pyszczka, nie robi kupy, nie chce jeść i cały czas wymiotuje przeróżnymi kolorami wydaję mi się że oni to po prostu zbagatelizowali. Kot mi niknał w oczach. Poszłam z całą dokumentacją do jeszcze innego lekarza niby najlepszego lekarza od kotów od spraw beznadziejnych w Poznaniu. Tam miałam godzinną pogadankę na temat żywienia kota i co można zrobić, ale Pan doktor stwierdził, że to i tak "guzik" przyniesie. Jeśli je jakos gotowanego kurczaka to tak trzymać jesli dalej będzie wymiotować to zmienić jedzenie. A co do problemu niewyprózniania się usłyszałam, że kot może całe jedzenie przeznaczać na energie i potrzeby emocjonalne dlatego nic wiecej nie zostaje na kupę. Nie wierzyłam w to co słysze. Wyszłam z gabinetu i zaczełam sie śmiać. No ale dobra robimy jak Pan doktor każe. W ciagu 2 miesięcy mój kot zrobił może z 5 razy kupę i każdy to bagatelizował! Niby duże miasto, ale każdy ma to w dupie. Przy wszystkich badaniach zaleceniach wydałam juz 1,500zł a z kotem dalej jest źle!!!! Musiałam wyjechać na kilka dni. Wróciłam do domu i widzę kota w złym stanie nie jedzącego, chowającego się. Pomyślałam ok... moze to efekt tego ze jest znajdą i bardzo źle przeżyła rozłąkę. Następnego dnia w sobotę widzę, że kot wygląda jeszcze gorzej a nawet mogłabym powiedzieć widzę małego trupa. Szybko wrzuciłam ją w transporter i pojechałam do Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Weterynaryjnej. Tam wreszcie poczułam, że jestem w odpowiednim miejscu.


"Lady... podeszłaś niewinnie, nie narzucając się, otarłaś się o nasze nogi i zaczęłaś mruczeć. Szłaś za nami jakbyś znała drogę do domu.... wparowałaś w moje życie z kopa. Po prostu weszłaś i czułaś się jak u siebie. Wiedziałaś co to łóżko, lodówka, piłeczki... przestraszona, niepewna ale tak cholernie ufna... Dałaś zrobić sobie wszystko. Każdego weterynarza przeszłaś wzorcowo. Bez cienia agresji, leki, zastrzyki, badania... A ja mam poczucie, że Cię zawiodłam. Teraz leżysz w klinice w stanie agonalnym, bo te p..... konowały nie zrobiły nic co mogłoby Ci pomóc. Nie wiem co będzie, ale jednego jestem pewna do końca będę o Ciebie walczyć!"

Przyjął nas młody Pan doktor. Kot był w stanie agonalnym. Lekarz powiedział że najpierw muszą ją nawodnić i ustabilizować, bo kto jest w tragicznym stanie jeśli dożyje do rana zrobią jej morfologie. Dożyła. W badaniach krwi wyszło że ma siadnięte nerki, śledzionę i wielki stan zapalny!!! Zrobili jej kolejne rtg i USG i wykryli, że ma ciało obce!!! K.....!!!!! Jak przez 2 miesiące ciągania się po wetach nikt tego nie zauważył!!?? Stwierdził, że jej nerki nie wytrzymają narkozy i mogą płukać nerki i zobaczymy co będzie wieczorem. Dzwonił do mnie 3 razy w ciagu dnia. Pierwszy raz spotkałam się z takim zaangażowaniem! Wieczorna rozmowa.... usłyszałam, ze to będzie cud jak przeżyje noc i lekarz sugeruje eutanazje. Zapytałam się czy ją boli, usłyszałam że dostaje takie leki że nie czuje bólu. Dałam jej zdecydować. Wiem, że to wielka fighterka! O 9 rano dostaję telefon od pani doktor, która mówi mi że z kotem jest troszkę lepiej ale nerki są w tragicznym stanie i trzeba je powtórzyć rano aby cokolwiek zawyrokować na temat zabiegu. Próbowała jeść i mogę ją odwiedzić....  

"Widziałam jak wiozą Cię na zimnym, metalowym, szpitalnym stole... mały, leżący, okryty "trupek". Brak jakiejkolwiek reakcji i te puste oczy! Nie tak jak zwykle wkurzone na cały świat....  Zaczęłam Cię głaskać tak delikatnie, aby nie zrobić Ci krzywdy. Praktycznie tego nie czułaś, nie wierzyłaś... Taka bez ruchu... bez życia... otarłam Twoje oczko, wtedy spojrzałaś na mnie i zaczęłaś płakać.. ludzkimi, wielkimi łzami! Nie wierzyłaś, że jestem tak blisko, że Cię nie opuściłam! Z każdym kolejnym dotykiem nabierałaś wiary w to, że nigdy Cię nie zostawię, że nie pozwolę zrobić Ci krzywdy i że zawsze będę o Ciebie walczyć. Moja mała fighterka! Znów zobaczyłam te wkurzone kochane oczka na cały świat, tą wielką wolę życia! Wychodząc po lekarza, aby upewnić się, że znów nie wymiotujesz i jest wsio ok  chciałaś biec za mną.. jak tylko traciłaś mnie z pola widzenia chciałaś iść i szukać nie zważając na to w jakim jesteś stanie i jak cholernie Cię boli. Tak bardzo chciałaś być blisko! Po godzinie  głasków, przytulań byłaś o wiele cieplejsza, pomimo opadającej główki ze zmęczenia próbowałaś wstać i iść ze mną do domu, ale już niedługo Malutka. Jeszcze chwila. Jeszcze musisz troszeczkę powalczyć. Jutro musi zdarzyć się cud, aby wyniki nerek pozwoliły na przeprowadzenie zabiegu. Ja wiem, że dasz radę a raczej damy tylko jeszcze trochę musisz powalczyć..." 

Dzisiaj dostałam telefon. Wyniki nerek są zadziwiająco dobre! Keratynina w normie. Miała po południu zabieg. Nigdy nie uwierzycie co z niej wyciągnęli.... małego gumowego lorda vadera! takie małe gówno, które kiedyś było rozdawane w lidlu. STAR WARSY CHCIAŁY ZABIĆ MI KOTA! nie wiem jak to się znalazło u niej w żołądku. Jest to znajdka, w domu mieszkają dwie dorosłe osoby nie ma u mnie takich rzeczy.... Po prostu nie wiem. Jeśli chodzi o jej rokowania ma 50% szans. Wszystko jest w jej kocich malutkich łapkach. Na szczęście nie doszło do resekcji jelita chociaż żołądek i jelita mocno oberwały. Ale ja wierzę w to że moja mała silna dziewczyna da radę! Przecież już tyle przeszła. Całe 2 miesiące chodziła z tym gównem! I teraz najistotniejsze. Przy tych całych wydatkach, leczeniach proszę Was o pomoc. Dla tego kota zrobię wszystko, ale w zupełności nie wiem jak opłacę fakturę, która niedługo będzie wystawiona z kliniki. Mam plan sprzedać nerkę, oko czy wątrobę.... ale wiem że to nie najlepszy pomysł. Jestem zwykłą 28-letnia dziewczyną miłośniczką zwierząt, która nie umie przejść obojętnie koło cierpiącego zwierzaka. Mieszkam z siostrą i jej myszką w Poznaniu. Utrzymujemy się same. Dlatego zwracam sie do Was z ogromną prośbą o wsparcie. Ona już tyle wycierpiała, przeżyła. Została jej już końcówka walki. Pomóżmy jej w tym!

Aktualności

  • Katarzyna Piekielna - awatar

    Katarzyna Piekielna

    13.08.18
    13.08.18

    Ha! Zwalczyła stan zapalny, anemia się zmniejsza jutro tylko badania nerek i decyzja czy już wychodzę do domu! Dzisiaj już nawet jadła z talerzyka karmę recovery <3 Siusiu i kupa w normie. Ach moja dzielna mała dziewczynka <3 Tylko żeby jeszcze zwalczyć jej focha na mnie i na innych ludzi xD bo się tak dziecko rozbestwiło, że panie pielęgniarki się skarżą, że nikogo nie lubi xD

    Zdjęcie aktualności 18 544

Komentarze

  • Aleksandra noeak - awatar

    Aleksandra noeak

    14.08.18
    14.08.18

    Dbaj o nią pozdrawiam

  • Paula Stachecka - awatar

    Paula Stachecka

    14.08.18
    14.08.18

    Do przodu malutka :) Pokaż Vaderowi że Cię nie pokonał ;) Pozdrowienia z Kanady!

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    14.08.18
    14.08.18

    Zdrowiej Futrzaku!!

  • Patka - awatar

    Patka

    10.08.18
    10.08.18

    Trzymam kciuki!

  • Kasia Gniazdowska - awatar

    Kasia Gniazdowska

    09.08.18
    09.08.18

    Szybkiego powrotu do zdrowia ❤️

Katarzyna Piekielna - awatar

Katarzyna Piekielna

Organizator zbiórki

Wpłaty - 95

Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Joanna - awatar
20
Joanna
Asia i Gucio - awatar
5
Asia i Gucio
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anna Kostecka - awatar
10
Anna Kostecka
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Aggy - awatar
50
Aggy

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij

Pomagam.pl korzysta z plików cookie na zasadach opisanych w polityce prywatności, która uległa zmianie. Dowiedz się więcej.