Czarny kot na stole weterynaryjnym.

Misior

2 875 zł  z 5 000 zł (Cel)
Wpłaciło 36 osób

Poznajcie Misiora – kota z działek.... Na działkach był przyjaznym i otwartym miziakiem, jednak inne koty ciągle go odsuwały od miski. Mimo kastracji, nie umiał odnaleźć się wśród nich – chudł w oczach i stawał się coraz słabszy.

Zabraliśmy go do domu tymczasowego, ale niestety okazało się, że w zamkniętej przestrzeni jest bardzo agresywny wobec innych kotów – dochodziło do walk, które mogły skończyć się tragicznie. Co gorsza, jego stan zdrowia okazał się tragiczny 😿

⚠️ Nadczynność tarczycy – organizm Misiora jest wyniszczony, a on sam wychudzony do granic możliwości.

⚠️ Białaczka (FeLV) – jego odporność jest osłabiona, a to oznacza, że każda infekcja może być dla niego groźna.

⚠️ Stan jamy ustnej w opłakanym stanie – ogromny ból, zapalenie, zęby w fatalnym stanie (Misior jest już po pełnej sanacji).

⚠️ Pasożyty – w jego organizmie znaleźliśmy glisty i tasiemce, co jeszcze bardziej pogorszyło jego stan.

Obecnie robimy wszystko, by postawić go na nogi – leki, odpowiednia dieta, troskliwa opieka, minimalizacja stresu, ale… mamy ogromny problem. 😔 Misior nie może trafić do reszty kotów w fundacji – jest nosicielem białaczki i atakuje inne koty, a nam brakuje już miejsc, gdzie moglibyśmy go umieścić.

Błagamy o pomoc! 🙏 Leczenie i opieka nad Misiorem już teraz pochłania ogromne środki, a przed nami jeszcze długa walka. Każda złotówka się liczy!

Aktualizacje


  • Fundacja Przytul Kota - awatar

    Fundacja Przytul Kota

    12.08.2025
    12.08.2025

    Ostatnich kilka dni było dla nas niezwykle trudnych. Zanim zdążyły wyschnąć łzy po odejściu Tiary, przyszło nam pożegnać się z jeszcze jednym naszym podopiecznym - ta zaś strata uderzyła wyjątkowo mocno…

    Misior trafił do nas w marcu tego roku z długą listą dolegliwości i niewielkimi szansami na powrót do zdrowia. Kocurek miał jednak apetyt na życie - wspólnymi siłami, krok po kroku, wyprowadzaliśmy go na prostą… aż w czerwcu przyszła druzgocąca diagnoza: nieoperacyjny guz mózgu. Nie sposób było orzec, ile czasu ma jeszcze Misior - mogły być to tygodnie, miesiące, może, w najbardziej optymistycznym scenariuszu, rok. Niestety, przy tego typu schorzeniu, niemożliwym było sprecyzowanie rokowań. Wierzyliśmy jednak, że będzie to jeszcze parę miesięcy. Może chociaż do zimy, może nawet do przyszłej wiosny…

    Rzeczywistość zadała jednak bolesny cios. Od tygodnia coś wyraźnie zmieniło się w zachowaniu Misiora - zawsze tak chętny do czułości, zainteresowany tym, co dzieje wokół, głośno nawołujący uwagi człowieka, nagle zaczął tracić kontakt z rzeczywistością. Zupełnie się zawieszał i odcinał od otoczenia. Stracił apetyt. Dotyk ludzkich dłoni, który tak bardzo kochał, nagle zaczął sprawiać mu ból, na który reagował agresją i strachem. Wiedzieliśmy, że to już nie nasz Misior, a jego guz, który rozrastając się nieubłaganie, musiał zacząć uciskać newralgiczne obszary mózgu.

    Decyzja o tym, by pomóc odejść Misiorowi za Tęczowy Most, była szalenie trudna. Wiedzieliśmy jednak, że w stanie, w którym się znalazł, pozostały mu czas mogliśmy liczyć już raczej w godzinach, nie dniach. A gdybyśmy nie zareagowali we właściwym momencie, śmierć mogłaby uderzyć agresywnie i boleśnie. Nie mogliśmy pozwolić, by nasz Misiorek umierał w męczarniach…

    Nieobecność Misiora czujemy na każdym kroku - Mruczarnia nie jest już tym samym miejscem bez jego głośnych nawoływań i stałego towarzyszenia podczas wykonywania codziennych, rutynowych obowiązków. Minie dużo czasu, zanim pustka, którą po sobie zostawił, przestanie tak mocno boleć.

    W imieniu Zarządu Fundacji chcielibyśmy podziękować wszystkim, którzy wspierali naszego Misiorka, najserdeczniej zaś naszym Wolontariuszom, którzy podczas wizyt w Mruczarni nigdy nie żałowali swego czasu i czułości temu cudownemu kocurkowi. Te chwile absolutnego szczęścia, gdy nosiliście Misiora na rękach, pozwalaliście wtulać mu się w ramiona i drzemać na kolanach, w pewnym stopniu zbliżyły go do doświadczenia posiadania własnego domu, który tak desperacko pragnęliśmy mu znaleźć. Dzięki Wam zaznał czułości i miłości, które zdawały się być mu potrzebniejsze do życia, bardziej nawet niż jedzenie czy tlen.

    Misior był kotem jednym w swoim rodzaju. Jego oddanie i miłość względem człowieka, nie miały granic. Nie sposób opisać, jak bardzo boli to, że właśnie jemu nie dane było znalezienie prawdziwego domu…

    Misiorku! Choć to niewiele, to staraliśmy się zrobić dla Ciebie wszystko, co było w naszej mocy. Nigdy o Tobie nie zapomnimy i zawsze będziemy Cię kochać.

    Zdjęcie aktualizacji 170 437

2 875 zł  z 5 000 zł (Cel)
Wpłaciło 36 osób

Wpłaty: 36

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
1 000
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50
Anna S - awatar
Anna S
100
Monia - awatar
Monia
25
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Hanna M - awatar
Hanna M
10
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail