
Na Słowiku koty wolno żyjące dokarmiamy zazwyczaj wieczorami. Przychodzą po cichu, znikają bez śladu – i tylko puste miski oraz odciski łap na śniegu zdradzają, że ktoś tu był. Przez lata dwukrotnie odławialiśmy w tym miejscu koty – wszystkie były dzikie i po kastracji wracały na wolność.
Od pewnego czasu pojawił się jednak nowy lokator. Coś było inaczej. Kotka zaczęła pokazywać się w ciągu dnia, kręciła się coraz bliżej ludzi, zaglądała do szopy i stodoły, jakby zamieszkała tam razem z naszymi myszami 😉 Regularnie ściągała pokrywki z pojemników na karmę. Choć była najedzona, wciąż krążyła wokół nas na podwórku.

Nie dawała się dotknąć, uciekała przy próbach zbliżenia… ale jednocześnie nie odchodziła daleko. A tak nie zachowują się koty dzikie. Mimo że ze względu na porę roku nie planowaliśmy już kastracji wolno żyjących kotów, podjęliśmy decyzję, by zaryzykować.
Kotka złapała się na klatkę-łapkę – nie była z tego faktu zachwycona 😼 Jednak wszystko zmieniło się po zabiegu. Po wybudzeniu z kastracji okazała się przemiłym, spragnionym czułości kotem, który bardzo potrzebuje bliskości człowieka 💔➡️❤️

Niestety Olszynka ma trudne relacje z innymi kotami i bardzo potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. W dużej grupie reaguje lękiem – prycha, broni się i wyraźnie czuje się zagrożona. W mniejszej grupie, przy prawidłowo przeprowadzonej socjalizacji, pokazuje jednak zupełnie inne oblicze i często sama inicjuje zabawy 😺

Obecnie doskonale dogaduje się z Cherry, potrafi też bawić się z Chią. To kotka pełna energii i szalonych pomysłów 🌀 Uwielbia wchodzić na kolana, aktywnie zabiega o uwagę i domaga się głaskania 🥰 W gabinecie bezproblemowo funkcjonuje również z Miri, stopniowo układa sobie relacje z Kleksem.

Olszynka nie nadaje się na jedynaczkę – szybko by się znudziła i była nieszczęśliwa. Dlatego będziemy szukać dla niej domu z innym energicznym, ale niedominującym kotem, dobranym rozsądnie, z uwzględnieniem jej wrażliwości i potrzeb 🐾❤️
Najprawdopodobniej to młoda kotka, która znała człowieka, ale została pozostawiona sama sobie na działkach, gdy skończył się sezon. Wśród dzikich kotów – zwłaszcza przy obecności kocurów – mogła doświadczać przeganiania i przemocy. To tłumaczy jej lęk, ale też ogromną potrzebę bliskości i bezpieczeństwa.

🙏 Kochani Lubiciele, Olszynka jest już pod naszą opieką i potrzebuje leczenia oraz pełnej profilaktyki. Bardzo prosimy Was o wsparcie zbiórki na jej rzecz – każda złotówka to krok bliżej do zdrowia, spokoju i nowego, lepszego życia 🐾💛
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!