Poznać świat zanim stracę wzrok

owner

Przemysław Zaręba

Organizator zbiórki

Zbiórka

Moim marzeniem jest zobaczyć jak najwięcej świata zanim stracę wzrok. Nie interesują mnie wyjazdy na tropikalne plaże. Chciałbym zacząć od Polskich Parków Narodowych. Być może kilku europejskich. Ale to od Was zależy jak wiele uda mi się zobaczyć. Proszę przeczytajcie do końca a być może uznacie, że warto weprzeć projekt oraz jego ideę.

O mnie i o wyprawie:
Nazywam się Przemysław Zaręba. Zwracam się do Państwa z prośbą o wsparcie moich wypraw pieszo rowerowych przy okazji których staram się pokazać tzw. ludziom wykluczonym (niepełnosprawnym, walczącym z depresją, samotnym chowającym się w domu), że nasze niedoskonałości nie skazują nas na siedzenie w czterech ścianach i nie wykluczają nas ze społeczeństwa.


Ostanie dane GUS mówią o ponad 4 mln. osbób z różnymi dysfunkcjami w Polsce. Z dośwadczenia wiem, że to co urzędnikowi wydaje się ułatwieniem i załatwieniem sprawy dostępności dla osób niepełnosprawynych nie zawsze w rzeczywistości jest faktycznym rowiązaniem problemu.

Mam 35 lat, sukcesywnie tracę wzrok. Cierpię na nieuleczalne Zwyrodnienie Barwnikowe Siatkówki (łac. retinitis pigmentosa, RP).

czytaj więcej o zwyrodnieniu barwnikowym siatkówki:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Retinopatia_barwnikowa

Na początku nikt mnie nie ostrzegał o konsekwencjach jakie niesie za sobą ta choroba.
Dopiero podczas nauki w Liceum Zawodowym w Laskach dla dzieci niewidomych i słabo widzących, które ukończyłem maturą, specjaliści tam zatrudnieni uświadomili mi przebieg oraz konsekwencje tej choroby, której ostatnim stadium jest całkowita utrata wzroku.

Wówczas byłem jeszcze osobą wyjątkowo aktywną (co bardzo często kończyło się gipsem na różnych kończynach). Amatorsko uprawiałem różne sporty. Ale po zakończonej nauce wróciłem na podłomżyńską wieś. I tak, po czterech latach normalności, rozpoczął się najdłuższy okres stagnacji w moim życiu. Zupełnie się poddałem. Zamknąłem się w domu.
I tak trwałem do końca grudnia 2014 roku, kiedy zmarł mój Tata. Był ostatnią bliską mi osobą, która była w najbliższej okolicy. Zostałem zupełnie sam na wsi, ze wszystkimi obowiązkami, bez prawa jazdy, bez możliwości jakie mają osoby sprawne.
Chociaż nie widać po mnie niepełnosprawności i w ciągu dnia radzę sobie jeszcze w miarę dobrze, to gdy zastanie mnie gdzieś „szarówka” lub ciemniejsze pomieszczenie i zdarzy mi się potknąć, od razu jestem „dziwadłem”. Niestety ludzie zbyć często boją się różnych form odmienności.

Po pierwszym okresie głębokiego załamania i rozmyślaniu „czy oby ja jeszcze chcę żyć?”, przyszło ożywienie. Postanowiłem udowodnić wszystkim, że się mylą, że „kaleka” też da radę i nie jest gorszy.
Umówiłem się do lekarza na konsultację jakie ćwiczenie mogę wykonywać bez obawy o utratę wzroku. Diagnoza: basen, spacery i rower. Początki były ciężkie, w szczytowym momencie ważyłem ponad 130 kg przy wzroście 190 cm. Pierwsza „wyprawa” na rower zakończyła się postojem po pierwszym kilometrze z ciężką zadyszką, a spacery odciskami i kilkudniową „regeneracją”.
Dzisiaj jeżdżę bez wysiłku ponad kilometrów. Również 20-30 kilometrowy spacer nie jest problemem.

Niestety moją przygodę z wyprawami zacząłem bardzo późno i zostało mi niewiele czasu aby w pełni z nich korzystać. Wszelkie prognozy mówią że za kilka lat nie będę już mógł podziwiać pięknych widoków.


W zeszłym roku wyjechałem na wyprawę rowerową dookoła Polski. Ze względu na ograniczone środki udało mi się zobaczyć to co widziałem „po drodze”. Nie mogłem sobie pozwolić na zwiedzania czy nawet dłuższy postój. Jednak ta wyprawa bardzo mnie odmieniła. Pokazałem sam sobie że jedyne ograniczenia to te w mojej głowie.

Nieoczekiwanie zacząłem otrzymywać dziesiątki maili z podziękowaniami od ludzi za to że stałem się „iskrą” do podjęcia mniejszych lub większych wyzwań. Dużo osób pisało że śledząc moją wyprawę postanowiło bić swoje rekordy lub po prostu wyjść z domu.

Jednak największym zaskoczeniem było że większość piszących do mnie ludzi to nie byli wcale niepełnosprawni. Tylko ludzie którym się po prostu wcześniej nie chciało i nie byli świadomi tego co tracą mając znacznie więcej możliwości aby realizować pewne cele.

Zainspirowany setkami maili w tym dziesiątkami do ludzi którzy dziękowali mi za przywrócenie nadziei postanowiłem rozpocząć nowy projekt. Chciałbym zwiedzić całą Polskę (część pieszo, część na rowerze). Chcę wyruszyć pod hasłem „Aktywnie przeciw wykluczeniu i depresji”.

(Do tej wyprawy jestem już przygotowany. Brakuje mi jeszcze tylko kilku rzeczy typu: namiot, dobry śpiwór, porządne buty).

Na depresję w Polsce cierpi ok. 1,5 mln osób, czyli prawie tyle, ile mieszka w Warszawie. Z czego ponad rocznie 6 tys. Polaków popełnia samobójstwo.

Doświadczony własnym życiem oraz historiami którymi dzielą się ze mną piszący do mnie ludzie postanowiłem ruszyć z kampanią społeczną przeciw depresji i wykluczeniu.

Polska nie ma działającego systemu prewencji depresji oraz samobójstw. Często ludzie którzy sami czują, że coś jest „nie tak” wstydzą się poprosić o pomoc. Nie chcąc obciążać innych swoimi problemami, przeświadczeni o swoim braku wartości usuwają się „w cień”. Niestety samemu bez wsparcia jest bardzo trudno wyjść z tego „cienia”.

Pragnę ruszyć z kampanią społeczną w której chcę popularyzować aktywność, integrację oraz wolontariat jako formę walki z depresją oraz wykluczeniem.

A czemu takie formy?

Bo może się okazać, że ktoś kto już całkiem stracił nadzieję i poczucie własnej wartości zorientuje się że może być komuś potrzebny, że odnajdzie pasję dla której warto żyć.

Gdyby udało mi się zebrać więcej chciałbym zwiedzić wszystkie Polskie Parki Narodowe. Aby je poznać i zobaczyć jak najlepiej chciałbym w każdym spędzić ok tydzień. Moim marzeniem jest aby je zwiedzać częściowo pieszo, częściowo rowerem. Tak aby być jak najbliżej natury.

Niestety z moich wstępnych wyliczeń wychodzi że nawet robiąc to w sposób „budżetowy” to taki tygodniowy wyjazd wraz z wypożyczeniem sprzętu wychodzi ok 500 – 600 zł a mnożąc to razy 23 Parki Narodowe to już kwota robi się bardzo zaporowa.

Każdy dzień mojej wyprawy oraz przygotowań chciałbym pokazać w formie relacji foto – wideo. Aby pokazać chwile trudne oraz momenty zwycięstwa.

Bardzo żałuję że w zeszłym roku nie miałem kamery w momencie kiedy „się zgubiłem” brnąc prawie po kolana w błocie. I jaka była radość jak dotarłem do celu. Sylwia, Paweł pamiętacie jak w końcu do Was dotarłem? :D

Lub takie sytuacje jak jechałem przez las, przez kilka godzin żywego ducha, skończyło się jedzenie, brak wody, brak zasięgu telefonu. Nie mając już zupełnie siły naprawdę myślałem że to koniec. I znikąd pojawia się rowerzysta który akurat jedzie tam gdzie ja :)

Bardzo proszę pomóżcie mi to wszystko jeszcze zobaczyć. Oraz pokazać innym że jak będziemy walczyć o siebie możemy odmienić swoje życie.

Moim pomysłem jest przedstawianie Polski (natury) z perspektywy osoby tracącej wzrok. Chciałbym zatrzymać się przy drzewku czy krzewie i pokazać naturę z bardzo bliska. Założenie jest takie aby nie pokazywać tego w sposób „rozrywkowy” tylko aby widzowie mogli na chwilę się „zatrzymać” obejrzeć piękne widoki i żeby ich skłonić do refleksji że bardzo często głodni sukcesów nie cenią tego co mają.


Koszty jednego wyjazdu razy 23 wyprawy:
- 7,5% to prowizja dla Pomagam.pl
- średni koszt dojazdu nie rzadko na drugi koniec Polski, tam i z powrotem (autobusy + pociągi) ok 200 / 300 zł
- 100 zł(wypożycznie potrzebnego sprzętu)
- ok 100 zł przeznaczę aby raz lub dwa w trakcie wyjazdu spać "pod dachem" i mieć możliwość skorzystania z prysznica oraz naładowania baterii.


Gdyby jakimś cudem udało się zebrać więcej ruszyłbym dalej aby poznać kilka Europejskich Parków Narodowych.


Zapraszam do śledzenia mnie na:

Facebook: https://www.facebook.com/jedziemyporadosc/

lub kontaktu mailowego: jedziemyporadoscpl@gmail.com 


A kim jestem i co teraz myślę o życiu? Jak masz jeszcze odrobinę cierpliwości to posłuchaj:

Jeżeli prowadzisz firmę i możesz mnie wesprzeć finansowo lub przekazując nawet używany sprzęt to jestem otwarty na propozycję współpracy. Bardzo chętnie założę koszulkę Twojej firmy lub wstawię logo na zdjęciach lub filmikach z wypraw : jedziemyporadoscpl@gmail.com

Więcej info: 

http://jedziemyporadosc.pl/

Komentarze

  • Anonimowy Darczyńca

    14.04.17
    14.04.17

    Świetny pomysł, nigdy się nie poddawaj! Buziaki

    • Przemysław Zaręba

      Przemysław Zaręba - Organizator zbiórki

      16.04.17
      16.04.17

      Dziękuję. Każdy przebyty kilometr niezwykle mnie wzmacnia. Jeszcze rok temu sporo rzeczy wydawało mi się niemożliwych do wykonania. Teraz jak to sobie przypominam to pojawia się uśmiech na twarzy.

  • Anonimowy Darczyńca

    14.04.17
    14.04.17

    Życzę Ci aby Twoje marzenie się spełniło, jest to teżinspiracja dla innych do działania, dlatego tak wielu sprawnych ludzi też bierze w tym udział. powodzenia !

    • Przemysław Zaręba

      Przemysław Zaręba - Organizator zbiórki

      16.04.17
      16.04.17

      Dziękuję. Wiele osób do mnie pisało, że dzięki mnie uświadomili sobie jak wiele ich omija, na to jak na wiele rzeczy nie zwracali uwagę, że do tej pory to oni nie widzieli. Zawsze takie wiadomości mnie poruszają.

  • Edyta

    30.03.17
    30.03.17

    Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za realizację marzeń!

    • Przemysław Zaręba

      Przemysław Zaręba - Organizator zbiórki

      02.04.17
      02.04.17

      Dziękuję. Wraz z ociepleniem wzmogłem intensywność przygotowań. Po zimie od nowa walczę o jak najlepszą kondycję.

  • Anonimowy Darczyńca

    24.03.17
    24.03.17

    Powodzenia

    • Przemysław Zaręba

      Przemysław Zaręba - Organizator zbiórki

      26.03.17
      26.03.17

      Dziękuję. Już nie mogę się doczekać aż rzeki opadną i zrobi się odrobinę zielono.

  • Paulina Maciasz

    16.03.17
    16.03.17

    Przemek, kieruj się tym motto: "Gdy w życiu masz pod górkę, to pamiętaj, że dzięki temu, być może, dojdziesz na szczyt!" Dawaj dalej!

    • Przemysław Zaręba

      Przemysław Zaręba - Organizator zbiórki

      17.03.17
      17.03.17

      Dziękuję. Właśnie od pewnego czasu staram się żyć według podobnej myśli. "Szczyty" mi się nie marzą. Ale moja własna, prosta, spokojna droga...

owner

Przemysław Zaręba

Organizator zbiórki

Wpłaty - 77

  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    50
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Beata Mojek
    10
    Beata Mojek
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    30
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    5
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    50
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    10
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    20
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    20
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    10
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    10
    Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe !

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij

Obróć, aby zobaczyć stronę