
Pewne historie wracają do nas jak echo. I za każdym razem bolą i szokują tak samo.
Kilka miesięcy temu opowiadaliśmy Wam o Keksie i Szarlotce — kociętach podrzuconych pod drzwi naszej Fundacji w tekturowym pudełku. Osoba, która je przywiozła, postawiła nas wtedy pod ścianą, oferując wybór niemożliwy: albo przyjmujemy kociaki, albo zostają porzucone na pastwę losu. 💔

Na początku grudnia sytuacja niemal się powtórzyła. Pod nasze drzwi podjechał mężczyzna z dzieckiem i… kociakiem na rękach. Poinformował nas, że znalazł go na podwórku, gdzie trzyma psa — i że na pewno kota u siebie nie zostawi. Dodał też, że był tam drugi kociak, ale uciekł i prawdopodobnie pies już go dopadł. Usłyszeliśmy, że kota zostawia u nas albo gdzieś go wyrzuci.

Choć po historii Keksa i Szarlotki wydawało się, że nic nas już nie zaskoczy, znów byliśmy w kompletnym szoku. Tym bardziej, że ogromnie martwiliśmy się o los drugiego malucha. 😔

Na szczęście — po dwóch godzinach mężczyzna wrócił. Okazało się, że drugi kociak wciąż był na podwórku i nic mu się nie stało. I tak właśnie pod naszą opiekę trafiły Tarta i Bezik. 🐾

Stanęliśmy wtedy przed ogromnym wyzwaniem. Mruczarnia to dom dorosłych kotów — często schorowanych, zmagających się z wirusami i chorobami, które dla maluchów mogą być po prostu śmiertelne. Nie mieliśmy wolnych domów tymczasowych, a ryzyko było ogromne.

Przez pierwsze dwa tygodnie Tarta i Bezik przebywali więc w odizolowanym pomieszczeniu, w klatce. Obsługiwaliśmy je w rękawiczkach, zmieniając ubrania, zachowując pełną bioasekurację — wszystko po to, by nie narazić ich na kontakt z chorobami krążącymi wśród dorosłych kotów. 🧤

Szczęśliwie dla maluszków, w tym czasie do zabiegu kastracji trafiła Bystra — jedna z naszych młodszych podopiecznych. Po operacji przeniosła się z domu tymczasowego do Mruczarni, a zwolnione miejsce pozwoliło nam zaplanować przeprowadzkę Tarty i Bezika do cioci Renaty. To tam, w bezpiecznych warunkach, maluchy spędzą najbliższe miesiące. ❤️
Jakie są kociaki? Dokładnie takie, jakie powinny być w tym wieku: urocze, rozbrykane, radosne i zupełnie niebojące się człowieka. Trafiły do nas wystarczająco wcześnie, by oswajanie przyszło im naturalnie. Mają około 2,5 miesiąca, są po odrobaczeniu i w trakcie szczepień. 💉

Już niedługo zaczniemy szukać dla nich domów — im szybciej, tym lepiej dla wszystkich. W pierwszej kolejności będziemy oczywiście brać pod uwagę adopcję w dwupaku. Jeśli jednak nie będzie takiej możliwości, kocięta mogą trafić do osobnych domów, pod warunkiem dokocenia — bo takie maluchy naprawdę potrzebują kociego towarzystwa. 🐱🐱

Serdecznie prosimy Was o wsparcie zbiórki założonej na pokrycie kosztów profilaktyki i przyszłej kastracji Tarty i Bezika. Każda wpłata to realna pomoc w tym, by ich nowy start w życie był już wolny od ludzkiej obojętności, strachu i zagrożenia.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!