
Po ponad dziesięciu latach prowadzenia Fundacji byliśmy przekonani, że widzieliśmy już wszystko — każdy możliwy wymiar kociego cierpienia, każdą skalę zaniedbania, każdą tragedię. Myśleliśmy, że nic już nie jest w stanie nas zaskoczyć.
A potem zobaczyliśmy Terkę.

Powiedzieć, że byliśmy w absolutnym szoku, to jak nie powiedzieć nic. Podczas badania, opatrywania rany przy uchu, golenia pierwszych fragmentów sierści, płakaliśmy — z bezsilności, z wściekłości, z rozpaczy na widok istoty, która tak długo cierpiała w samotności.

Terka to starsza kotka z terenów wiejskich. Przemieszczała się między gospodarstwami, żyła gdzieś „przy domach”. Trudno powiedzieć, czy miała opiekunów. Jeśli miała — tym gorzej to o nich świadczy.

Z ucha cieknie jej ropa i krew, jest skrajnie wychudzona, to dosłownie skóra i kości. Mimo że to dorosła kotka, to na ten moment nie waży nawet pełnych dwóch kilogramów. Jej zęby są w tragicznym stanie, w pyszczku panuje potężny stan zapalny, tak silny, że jedzenie sprawia jej potworny ból. Zimowa sierść zdążyła zamienić się w jeden wielki filc, bo Terka jest tak słaba, że dawno już przestała dbać o higienę. 🖤

Do nas trafiła dzięki panu Michałowi — naszemu zaprzyjaźnionemu karmicielowi, który co jakiś czas przywozi do nas koty wolnożyjące na kastracje i leczenie. Trafił na Terkę przypadkiem - widząc, w jakim jest stanie, nie zastanawiał się, tylko odłowił kotkę i przywiózł do nas.
Do stanu, w jakim dziś jest, Terka nie doszła w kilka dni. Nawet nie w kilka tygodni. To dramat, który rozwijał się miesiącami. A to znaczy, że ludzie ją widzieli. Codziennie. Przechodzili obok. Odwracali wzrok. Udawali, że nie istnieje.To jest historia o tym, że obojętność potrafi zabijać. Że brak reakcji bywa tak samo okrutny jak czynna przemoc. W tym przypadku obojętność stała się bestialstwem - ludzie, którzy odwracali wzrok od umierającego na ich oczach stworzenia, są winni jego cierpienia. Za tę bezduszność nikogo jednak nie spotka żadna kara…

Patrząc na Terkę, zadajemy sobie jedno pytanie: czy gdyby na drodze leżał ranny, głodny, samotny człowiek — też wszyscy przeszliby obok obojętnie?
To, że Terka jeszcze żyje, to cud. Czy przeżyje — dziś nie potrafimy powiedzieć. Walczymy ze wszystkich sił. Ona też walczy. Współpracuje, ma apetyt, mimo bólu zjada karmę, a my podajemy jej najlepszą, jaką tylko dysponujemy. Dostaje kroplówki i leki. Niestety, wyniki krwi są nieprawidłowe, co nie dziwi szczególnie w jej stanie, ale jest kolejnym powodem do zmartwienia. Jeśli uda się ją ustabilizować w tych pierwszych dniach, czeka ją tomografia komputerowa, której wymaga widoczny guz przy rannym uszku, pilny zabieg stomatologiczny i całkowite wygolenie sierści — futerko jest tak zbite i posklejane, że nie da się go już rozczesać.

Jesteśmy przerażeni tym, co widzimy. Przerażeni tym, jak daleko potrafi sięgnąć ludzka obojętność.
Ale wiemy też, że ci z Was, którzy to czytają, należą do innego świata — do ludzi, którym los zwierząt nie jest obojętny. Dlatego prosimy Was o pomoc.
Robimy wszystko, co w naszej mocy, by uratować Terkę. Koszty diagnostyki i leczenia będą ogromne, dlatego potrzebujemy Waszego wsparcia finansowego i udostępnień. 🤍

A jeśli ktoś zastanawia się, czy warto ratować starą, bezdomną kotkę w tak tragicznym stanie — odpowiadamy bez wahania: TAK.
Chcemy ją uratować choćby po to, by mogła wreszcie doświadczyć dobra. Żeby zobaczyła, że ludzie potrafią być inni. Że potrafią być empatyczni, współczujący, że nie każdy odwraca wzrok.
Kochani, błagamy! Pomóżcie nam ratować tę nieszczęsną istotę.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Pomagamy chorym i bezdomnym zwierzętom, ratujemy je w sytuacjach kryzysowych np. w czasie mrozów lub powodzi oraz wspieramy schroniska 🏠🐾
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.